Wiosna wparowała do Polski z impetem. Zieleń zawładnęła niemal całym krajem, dlatego grzechem byłoby nie korzystać z pogody i nie ruszyć w land. Tym razem padło na nie eksplorowaną dotąd północną część Gór Wałbrzyskich. Miejsce, które chyba na stałe trafi do notesiku w rubryce: klawo!
Tag: idę albo nie idę
(Nie)poradnik krokusowy :)
Przełom marca i kwietnia, czas kiedy górskie doliny i hale mienią się fioletem tysięcy krokusów. Okres kiedy tyle samo turystów wybiera się w góry by podziwiać dywany tychże kwiatów. Czas próby i charakteru dla tych, którzy owy tłum – chcąc czy nie chcąc -współtworzą. Czy diabeł naprawdę taki straszny jak go malują?
Słowenia: Wszystkie rzeczy, których nie zrobiłem nad jeziorem Bled
Jezioro Bled i wyspa Blejski Otok, mogę się założyć, że jeśli widzieliście kiedyś pocztówkę ze Słowenii to na obrazku było właśnie malownicze jezioro z maleńką wysepką pośrodku. Wizytówka kraju z tysięcy folderów reklamowych kusi niezwykłymi widokami i atrakcjami. Czy zasłużenie nazywa się je perłą Słowenii?
Czytaj dalej „Słowenia: Wszystkie rzeczy, których nie zrobiłem nad jeziorem Bled”
Starcie zimy z wiosną: Zamek Chojnik + Wodospad Podgórnej
Zamek Chojnik, ileż to razy mijałem go w drodze ku Karkonoszom i Izerom? Zawsze jednak rzucałem nań tylko pobieżne spojrzenie jadąc dalej. Powiedziałem sobie jednak „Inaf!”, trzeba w końcu bliżej się poznać. A pogoda zachęcała do tego wielce.
Czytaj dalej „Starcie zimy z wiosną: Zamek Chojnik + Wodospad Podgórnej”
Słowenia: spacer w wąwozie Vintgar
Jeśli pierwszego dnia w Słowenii narzekałem na upał to drugi przyniósł jakiś totalny armagedon. Żar z nieba lał się niemiłosierny. Dlatego idealnym wyjściem było skryć się w cieniach niezwykle urokliwego Wąwozu Vintgar.
Korona Wielkopolski – Góra Św. Jadwigi
Są rzeczy na niebie i ziemi, które nie śniły się filozofom. Są idee, które nijak za pierwszym razem można uznać za normalne i poważne. Rozpalają one jednak umysły, drążąc myśli śmiałków, którzy owych idei się nie boją. Przed wami Projekt: Korona Wielkopolski!
Słowenia – Karawanki [Dovska Baba i Golica… prawie]
Być w Słowenii i nie iść w góry to grzech, już wam to mówiłem prawda? Opracowanie choćby kilkugodzinnej trasy było dla mnie priorytetem w czasie planowania tych kilku dni w małym kraju. I tak też wylądowałem w Jesenicach na campingu Lipce skąd przez 3 dni mogłem podziwiać góry Karawanki, na które zaraz Was zabiorę.
Czytaj dalej „Słowenia – Karawanki [Dovska Baba i Golica… prawie]”
Słowenia – Karawanki [WSTĘP]
Jeśli miałbym polecić wam zrobić w Słowenii jedną rzecz to bez wątpienia wysłałbym Was w góry. Jest to wymarzony kraj dla górołazów. Gdzie się człowiek nie obróci czyhają na niego kolejne szczyty, kolejne pasma, kolejne przygody.
Słowenia na 2 dni: wstępniak + trochę praktycznego info
Dwudniowy pobyt na Słowenii był jak spróbowanie nowego, acz ostatniego ciastka na tacy – ciastka które zasmakowało tak bardzo, że chciałoby się więcej podczas gdy taca świeci już pustkami i na kolejny kawałek trzeba będzie poczekać do kolejnego razu. Dokładnie tak było ze Słowenią, trochę ponad 48 godzin starczyło by bardzo polubić ten mały-wielki kraj pełen niezwykle życzliwych ludzi, oferujący cudowne górskie krajobrazy i wędrówki, wspaniałe jeziora, zamki w nieoczywistych okolicznościach przyrody, wymykające się ludzkiej wyobraźni przepastne jaskinie czy też nadadriatycki klin pomiędzy Włochami a Chorwacją w postaci portów Koper i Piran…
Tak, Słowenię odwiedzę jeszcze nieraz a i Was spróbuję przekonać byście nie zwlekali z podobną decyzją 🙂 Z racji tego, że spędziłem tam bardzo mało czasu wpis nie będzie wielce praktyczny, ale postaram się ze wszystkich sił byście wyciągnęli z niego jak najwięcej! Zaczynajmy!
Czytaj dalej „Słowenia na 2 dni: wstępniak + trochę praktycznego info”
Wałbrzyskie pagórkowanie: od Borowej do „Andrzejówki”
W czasie górskiego łazęgowania bój toczą we mnie dwie postacie: romantyk (:D) cieszący się każdym płatkiem śniegu, pożółkłym liściem na drzewie czy wolno sunącymi po niebie chmurami; oraz statystyk-zdobywca co to musi wejść na najwyższy-niższy-hiper-duper jakiś tam szczyt bo gdzieś tam-coś tam. W czasie marszu na Borową górę wzięła ta pierwsza połowa wędrowniczej osobowości, jednak i „pan statystyk” odczuwał pewien rodzaj triumfu, choć i jedna rzecz nie mogła opuścić jego strapionej głowy…
Czytaj dalej „Wałbrzyskie pagórkowanie: od Borowej do „Andrzejówki””