Słowenia: Wszystkie rzeczy, których nie zrobiłem nad jeziorem Bled

Jezioro Bled i wyspa Blejski Otok, mogę się założyć, że jeśli widzieliście kiedyś pocztówkę ze Słowenii to na obrazku było właśnie malownicze jezioro z maleńką wysepką pośrodku. Wizytówka kraju z tysięcy folderów reklamowych kusi niezwykłymi widokami i atrakcjami. Czy zasłużenie nazywa się je perłą Słowenii?

DSCF1323
Przed Wami jezioro Bled 🙂

Cóż… chciałbym wam szczerze odpowiedzieć na to pytanie, mając w zanadrzu tonę za i przeciw, ale prawda jest taka, że moja wizyta nad jeziorem okrojona została – z własnej woli – o wiele z tak zwanych „must to do” przez co moja ocena może być bardzo, ale to bardzo niepełna 😉 Zaczynajmy.

CZY ABY NA PEWNO NAJPIĘKNIEJSZE Z JEZIOR?

Na początek odpowiedzmy na ważne, ale to bardzo ważne pytanie: czy Bledzkie jezioro jest tym słoweńskim NAJ? Otóż w moim prywatnym rankingu – który niestety opiera się w poły na doświadczeniu ’empirycznym’ a w poły na relacjach znajomych – tym najpiękniejszym jest pobliskie jezioro Bohinj. Po kolei jednak.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówi Bledzkiemu jezioru wszystkich jego walorów: wspaniałego położenia u podnóża Alp Julijskich z jednoczesną świetną panoramą Karawanek; niezwykłej wyspy pośrodku sprawiającej, że trudno o drugi podobny akwen (w skali nie tylko kraju); wielości wodnych aktywności, którym można się oddać nad jeziorem z kąpielą na czele – Bled jest najcieplejszym jeziorem w kraju przez co pływanie weń należy do czystej przyjemności…

182958026_full.jpg
Jezioro Bohinj, for. Lonely Planet

Czego zatem zabrakło a co zdaje się mieć jezioro Bohinjskie? Tak wiem, śmiesznie się trochę pisze w teoretycznym tonie, porównując miejsce w którym się było i takie o którym się czytało/słuchało/naoglądało 😉 W każdymrazie, co takiego sprawia, że mimo wszystkich tych „ZA” to Bohinj wydaje mi się ciekawszy, a na pewno już piękniejszy? Ano odpowiedź jest prosta: dzikość, alpejskość/fjordowość, o wiele większa bliskość nie ruszonej ludzką ręką natury… a i po prostu większy spokój i mniejsze nastawienie na turystykę. Tak, to ostatnie może w pewnym momencie nad Bledem zmęczyć, a Bohinj zdaje się być taką odskocznią od tamtejszego gwaru. No, ale tak naprawdę dopiero jak wybiorę się tam osobiście to zweryfikuję te gdybania 🙂 Wróćmy do Bledu.

DSCF1311.jpg
Elo elo, Bled jest spoko choć Bohinj wydaje mi się bardziej spoko 😉

DOJAZD DLA NIEZMOTORYZOWANYCH

Dotarcie nad jezioro to pikuś. Tak pociągiem jak i autobusem. A wygląda to tak:

  • z Ljubljany co godzinę startuje autobus do samiuśkiego Bledu. Pierwszy kurs o 6.00, ostatni 22.30, cena 6,30 euro, czeka was 80 minut jazdy. Co ciekawe ostatni kurs powrotny to godzina 20.30. Z przystanku wystarczy przejść 300 metrów wzdłuż Cesta svobode i jest się na nadjeziornym bulwarze 🙂
  • autobusem o zdecydowanie większej częstotliwości dojedziemy z małej miejscowości Lesce (stacja Lesce-Bled). Co 10-15 minut busiki pokonują 6 kilometrów trasy (w niecałe 15 minut), cena to słoweńska minimalka czyli 1,80 euro. Z Lesce-Bled najlepiej skorzystać kiedy nie mamy jak złapać autobusu ze stolicy. Do miejscowości dostaniemy się kolejami – od północy m.in. z Jesenic (1,85 euro), od południa z Ljubljany właśnie (od 5 euro).
  • bardzo fajną opcją jest pociąg na drugą stronę jeziora, do stacji Bled Jezero. Niby dalej stamtąd (ok. 2 km) do centrum miasta, zamku itepe. ale chyba nikomu nie powinno to przeszkadzać, spacer wokół jeziora to jedna z rzeczy, które TRZEBA zrobić, po prostu. Do stacji dojedziemy z Jesenic, 5 razy dziennie (4.15, 8.27, 11.15, 16.51, 19.18) za 1,28 euro 🙂

mapa bled

W porządalu, jesteśmy już nad jeziorem więc wielki czas przekonać się o co tyle hałasu i czego nie udało mi się tam ogarnąć 😉

ŻELAZNE PUNKTY PROGRAMU… EEE TAK, TAK

Blejski Otok

26756254_380788102333380_1192291029627961959_o
Bledzka klasyka: Zamek, wyspa, Karawanki oraz Alpy Kamnickie

Wisienka na Bledzkim torcie. Niewielka wyspa z charakterystycznym kościołem Maryi Panny przyciąga jak magnes i stanowi o wyjątkowości tamtejszego krajobrazu. Kościół, którego wieża wznosi się na 54 metry, kapliczka, plebania stanowią główny cel przybywających nad jezioro. A na wyspę dostać można się w trójnasób:

  • łódką pletna, taki fasiąg miejscowy tyle że bez koni 😉 Dobra bez przesady, łódka z daszkiem chroniącym przed słońcem to spoko pomysł dla większej grupki, miejscowy wioślarz zabierze was na wyspę za 14 euro w dwie strony,
  • wynajętą łódką, trzeba wiosłować samemu, ale ile frajdy, ile spokoju i wolności, zdecydowanie opcja warta przemyślenia. Cena 10 euro za godzinę,
  • kajakiem, 16 euro za 3 godziny wiosłowania – nie do końca jestem pewny czy można nim „przycumować” na wyspie, ale na pewno pozwoli na bliskie podpłynięcie doń.
DSCF1298
Jedna z wielu Pletnych (?)

Co ciekawe wewnątrz kościoła znajdziecie dzwon, który wedle lokalnych legend spełnia życzenia – wystarczy pomyśleć, uderzyć w dzwon tak by zadzwonił i włuala. Niby chrześcijaństwo a takie bajania uskutecznia 😉

Blejski Otok widziany z Wielkiej Osojnicy.

A co w związku z wyspą zrobił Wojtek? Ano usiadł się w cieniu nieopodal przystani pletnych gdzie z racji na wysoką temperaturę uskutecznił zimne piwo chłodząc przy okazji styrane nogi w jeziorze. A jak!

Bled Grad – Zamek Bled

Zamek, wznoszący się na ponad 120 metrowym klifie góruje nad miastem i jeziorem. Średniowieczna warownia – obecnie o bardziej barokowym wyglądzie – liczy sobie przeszło tysiąc lat, pierwsze wzmianki o zamku Veldes (z niemieckiego) pochodzą z 1011 roku! Dziś w jego murach znaleźć możemy muzeum opowiadające jego historię; drukarnię ze zrekonstruowaną drewnianą maszyną Gutenberga na której można wydrukować sobie pamiątkowy certyfikat; centrum wina gdzie nie tylko można skosztować trunku, ale i samemu spróbować nauczyć się korkować butelki z nim.

Zamek Bled oraz kościół Św. Marcina
Bledzki Zamek z Karawankami w tle

I cóż, mój pobyt w Bledzie rozpocząłem tuż nieopodal jednak ruszyłem na spacer wokół jeziora mając nadzieję, że już po obejściu wdrapię się na klif i zwiedzę zamek. I że tak powiem na planie się skończyło, po paru godzinach upał pozbawił mnie tej chęci i pozostało mi podziwianie warowni z każdego możliwego miejsca w okolicy.

Wszelkie ceny znaleźć można na stronie zamku, wejście dla dorosłych to koszt 11 euro, studentów 7 euro a dzieciaków 5.

Punkty widokowe

Nawet spacer na punkty widokowe nie obył się bez małych fakenów. Wszystkie trzy kluczowe wzgórza – Ojstrica (611 m), Wielka (756 m) i Mała Osojnica (685 m) ulokowane są na zachód od jeziora co warunkuje podobną – niesamowitą podkreślmy – panoramę jeziora i Karawanek oraz Alp Kamnickich służących za tło 🙂

Wielka Osojnica oraz poniżej Ojstrica.

Okrążając jezioro w pewnym momencie trzeba skręcić w las i tam już wraz z tabliczkami oznajmiającymi, że jesteśmy na szlaku nr 6 można dojść do każdego z punktów. Podejścia ciężkie nie są, problemem może być upał i duchota, zaprawdę niby wejście 100-200 metrowe a można się spocić. Na ten przykład spotkana amerykańska para wyglądała jakby miała wyzionąć ducha a ja Bogu ducha winnym poleciłem marsz na Wielką Osojnicę z której wracałem i co do której w tamtej chwili miałem 100% pewności, „że wiem o czym mówię i gdzie ich wysyłam”. Ciekawe czy dotarli do celu? 😛

Foloł droga numer 6
Trochę wspinania się
A widoki fest 🙂

Enyłej, najlepiej byłoby obskoczyć każde ze wzgórz, ale jeśli ogranicza Was czas to wybierzcie Ojstricę wraz ze swoją ławeczką, widok stamtąd jest chyba najciekawszy, najszerszy, najpełniejszy 🙂 A jak będziecie nad jeziorem w okolicy wschodu/zachodu słońca to tym bardziej koniecznie wdrapcie się na któryś z punktów 🙂

Kremna Rezina

Słyszeliście kiedyś tę nazwę? Coś Wam świta?  No właśnie, a mnie w czasie pobytu w Bledzie nic nie mówiła i całkowicie przegapiłem szansę na skosztowanie tego miejscowego słodkiego przysmaku! To nie była świadoma decyzja o rezygnacji jak z Pasteis de Belem, tu był to czysty sabotaż 😀

Kremna Rezina to kremówka, kulinarna wizytówka miejscowych cukierników, trochu ciasto francuskie plus bita śmietana i masa waniliowa. No brzmi pysznie a ja to przegapiłem, głupi 😦 Receptura niezmienna jest od 1953 tak więc coś musi być na rzeczy 😉

Ale, ale. Nie ma słodkiego, ale udało mi się trafić na inny miejscowy przysmak. Jako, że na bulwarze odbywało się coś w stylu „przysmaku regionów”  to mnóstwo miejscowych wystawiało się z różnymi cudami. I wśród nich znaleźli się myśliwi z Kranskiej Gory, których dziczyzna z truflami bardzo uradowała moje podniebienie 😉

Podsumujmy zatem

Jeśli traficie nad jezioro w pełni sezonu będziecie mogli poczuć się trochę jak na Krupówkach czy typowo uzdrowiskowej miejscowości. Ale tylko trochę, bo na takiej połaci terenu zdołacie znaleźć przestrzenie, które dadzą wam ukojenie, gwarantuję. Jakby co to wystarczy wsiąść na łódkę i mamy problem z głowy a dodatkowo zyskujemy nieosiągalną dla większości perspektywę na okolicę.

DSCF1304.jpg
Łódką po jeziorze, świetny pomysł

Miejsc na biwak wokół jeziora jest co nie miara, woda dochodząca do 26 stopni sprawia, że jest to jedno z najgorętszych alpejskich jezior a cóż może być przyjemniejszego niż kąpiel jego w turkusowych wodach?

Do tego dodajmy większe ogarnięcie się czyli odwiedziny na wyspie oraz zamku i wychodzi nam naprawie dobrze spędzony dzień 🙂

DSCF1319
Pozdro!

2 myśli na temat “Słowenia: Wszystkie rzeczy, których nie zrobiłem nad jeziorem Bled

  1. Haha, skojarzenie Bledu z Krupówkami pojawiło się i u mnie 😉 „Pierwszy przystanek na naszej trasie i zarazem pierwszy nocleg to okolice miejscowości Bled. Miejsce ku naszemu przerażeniu okazuje się słoweńskim Zakopanem. Krupówki w środku sezonu… Tysiące turystów, korek jak z Zakopanego do Poronina w długi weekend, komercja potworna.” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s