Stralsund i jego Stare Miasto czyli o wielkim zachwycie słów kilka.

Stralsund, stare nadbałtyckie miasto portowe, brama do największej niemieckiej wyspy, Rugii. Łączy ono ujmujące okoliczności przyrody i imponującą architekturę, cicho szepczącą do ucha opowieści z bogatej, niemal 800-letniej historii. A ta zapisana jest w niezliczonych zabytkach Starego Miasta, wpisanego zresztą na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Takie miejsca uwielbiamy i czujemy się w nich jak ryby w wodzie. Czytaj dalej „Stralsund i jego Stare Miasto czyli o wielkim zachwycie słów kilka.”

Cunewalde czyli Przysłupowy Zawrót Głowy

Historyczno-geograficzna kraina Łużyc już kilkukrotnie pojawiała się na ramach bloga, a niedługo w związku z niedawnymi naszymi odwiedzinami w Chociebużu i Budziszynie (stolicach Łużyc Dolnych i Górnych) możecie spodziewać się W KOŃCU większych wpisów biorących ową krainę na pierwszy plan. Dziś skupimy się li tylko na niezwykłej wsi, która specjalizuje się w jednym bardzo ważnym aspekcie łużyckiego krajobrazu, domach przysłupowych.

Tak, zabiorę was do Cunewalde (tudzież Kumwałdu w języku serbołużyckim), wsi która domami takimi stoi, dba o nie i się nimi chwali. I wielce prawidłowo! A do tego okazuje się, że jest najdłuższą wsią w Niemczech (ciągnąc się bez mała 11 kilometrów) a także znajduje się tam największy w kraju kościół wiejski mogący pomieścić przeszło 2500 wiernych! Czytaj dalej „Cunewalde czyli Przysłupowy Zawrót Głowy”

Podwolsztyńskie delicje pałacowe: Wroniawy, Gościeszyn i Stara Dąbrowa.

Wolsztyn, idealna destynacja na weekendowy wypad. Miejsce, które zadowoli chyba każdego bo i wachlarz atrakcji jest diablo szeroki. Jednak, jeśli podczas waszej eskapady zostanie trochę czasu wolnego i będziecie głowić się jak go „zmarnować” to bez wahania uderzajcie do wsi oddalonych od miasta o kilka kilometrów. Niewielkie miejscowości o dworsko-folwarcznym DNA z pewnością was zaskoczą a tamtejsze dworki i pałace naprawdę potrafią zachwycić. Czytaj dalej „Podwolsztyńskie delicje pałacowe: Wroniawy, Gościeszyn i Stara Dąbrowa.”

Lázně Libverda, kameralne uzdrowisko u stóp Gór Izerskich

Niewielka miejscowość u stóp Gór Izerskich, kawał ciekawej historii, piękne widoki, ładna architektura i kameralny uzdrowiskowy klimat. To wszystko oferuje Lázně Libverda, jedno z tych miejsc, które bez zająknięcia pozwalają stwierdzić, że Hejnice mają fajne okolice (tak, rym zamierzony, przez co pewnie suchy, wybaczcie :P). Czytaj dalej „Lázně Libverda, kameralne uzdrowisko u stóp Gór Izerskich”

Hejnice – cuda u stóp Gór Izerskich

Jest sobie kilkanaście kilometrów za polską granicą miejsce urokliwe. Niewielkie, spokojne miasteczko leżące u stóp imponującej ściany Gór Izerskich. Miejsce od lat przyciągające pielgrzymów, tak tych szukających natchnienia duchowego, ale i tych szukających po prostu zwykłego spokoju i wyciszenia. Bo małe miasto i mnogość górskich, mało obleganych szlaków zdecydowanie spokój gwarantują. Wiele miejsc na polsko-czeskim pograniczu już odwiedziliśmy i Hejnicom oraz jakże urokliwym okolicom (rym niezamierzony) byłbym w stanie przyznać laur jednego z fajniejszych 🙂 Czytaj dalej „Hejnice – cuda u stóp Gór Izerskich”

Poniec, miasto zwyczajne?

Im więcej podróżuję tym częściej przekonuję się, że zdecydowanie nie potrzeba mi zabytków klasy światowej czy niesamowitych cudów natury by czerpać radość z poznawania nowych, ale i potencjalnie znanych miejsc. Nie jest to żadna odkrywcza myśl, ale odwiedzanie małych miast w okolicach Leszna mnie w tym tylko utwierdziło. Potrafią one zauroczyć dostarczając mnóstwa frajdy z odkrywania ich zakamarków. Tym razem pora na Poniec, jedno z miast nie wyróżniających się niczym szczególnym a jednak fajnych i przyjemnych na krótką łazęgę. Bo też i takie ekskursje od czasu do czasu są nam potrzebne. Czytaj dalej „Poniec, miasto zwyczajne?”

Bojanowo, urok małych miasteczek

Ponownego odkrywania i zachwycania się na nowo swoją Małą Ojczyzną ciąg dalszy. Od jakiegoś czasu odwiedzam małe miasteczka wokół Leszna, niektóre nie widziane wiele lat, inne co ze wstydem przyznam chyba po pierwszy raz. I wielce to przyjemne są ekskursje. Każde miasteczko choć powiedziałby ktoś pochopnie nakreślone wedle tego samego schematu potrafi zaskoczyć i oczarować na swój sposób. I choć raczej do miana turystycznych magnesów nie aspirują to na dłuższy spacer zasługują. Na pierwszy ogień idzie Bojanowo, z zielonego rynku słynące. No i piwa 😉 Czytaj dalej „Bojanowo, urok małych miasteczek”

Kożuchów, wielce klimatyczny wehikuł czasu

Kożuchów to niewielkie miasto w województwie lubuskim będące magnesem przyciągającym wszelkiej maści wielbicieli historii i zabytków. To miasto pięknie zanurzone w przeszłości, której ślady zobaczycie na każdym kroku, ot choćby w imponującym, otaczającym Stare Miasto pasie średniowiecznych murów obronnych. Kiedy zawitacie w te strony przeznaczcie kilka godzin na poznanie tego niezwykłego miejsca, zapewniam: warto! Czytaj dalej „Kożuchów, wielce klimatyczny wehikuł czasu”

Bytom Odrzański, kieszonkowa perła województwa lubuskiego. Zwiedzanie i atrakcje.

Bytom Odrzański to jedno z tych niewielkich i urokliwych miasteczek, które nie potrzebują wiele czasu by na stale zadomowić się głowie w zakładce „piękna niespodzianka”. Przytulone do środkowej Odry miasto to miejsce ciche i spokojne, trochę z boku wielkiej turystyki, mogące pochwalić się intrygującą historią, przyjemnymi dla oka okolicznościami przyrody oraz piękną, zabytkową zabudową rynku, w znacznym stopniu ocalałą z wojennej zawieruchy, która w 1945 przetoczyła się przez okoliczne tereny niczym walec… Zapraszam na spacer do tej małej perełki.

Czytaj dalej „Bytom Odrzański, kieszonkowa perła województwa lubuskiego. Zwiedzanie i atrakcje.”

Bory Dolnośląskie. Ścieżką w bok po lasach i wsiach pełnych historii.

Czy dziwnym jest, że mając pod ręką największy w Polsce zwarty kompleks leśny zamarzyło się nam by choć trochę poszwendać się po jego terenie? No dziwnym nie jest. Bory Dolnośląskie, bo o nich mowa to przeszło 1500 kilometrów kwadratowych kapitalnej leśnej krainy, która potrafi zaskoczyć na wiele różnych i często nieoczywistych sposobów: ot choćby Pustynią Kozłowską, której piaski rozsiane są w samym centrum lesistego morza. Choć pustynia chodziła nam po głowie (i w sumie niedaleko wylądowaliśmy) to jednak ruszyliśmy szlakiem zupełnie innym, takim który raczej nie znajduje się na pierwszych stronach przewodników. Na skraju fajowej przyrody, zakwitających wrzosów i wsi o historiach tak zaskakujących co interesujących odkrywaliśmy kolejny czarujący i spokojny kawałek Dolnego Śląska.

Czytaj dalej „Bory Dolnośląskie. Ścieżką w bok po lasach i wsiach pełnych historii.”