Japonia: Kioto – Arashiyama z rana jak śmietana. Lasek bambusowy, świątynia Tenryū-ji i cosik jeszcze

Cześć! W dzisiejszej porcji łazikowania po Kioto zabieram was do Arashiyamy*, miejsca rozpalającego emocje, słynącego choćby z lasku bambusowego, popularnością (i wynikającymi z niej tłumami) przyćmiewającego wszystkie inne bambusowe zakątki Japonii. Oj tak, niewątpliwie dałem się uwieść tak wielbicielom jak i hejterom tegoż, i z perwersyjną wręcz ciekawością, chciałem na własne oczy zobaczyć o co tyle hałasu. A, że miejscowy celebryta stanowi dobry punkt wyjścia do dalszego szwendania się po okolicy to na taki niezbyt długi, ale całkiem fajny spacer również was zapraszam. Czytaj dalej „Japonia: Kioto – Arashiyama z rana jak śmietana. Lasek bambusowy, świątynia Tenryū-ji i cosik jeszcze”

Japonia: Kioto – pierwsze kroki i wspaniały kompleks Daitoku-ji

Moi mili! Nadszedł dzień, w którym zostawiamy za sobą góry i W KOŃCU ruszamy na spotkanie z Kioto, turystycznym molochem, kulturowym gigantem, dawną stolicą cesarstwa, miastem buchającym historią i duchowością, domem dla niezliczonych świątyń, chramów, parków, ogrodów czy muzeów, miastem ze wszech miar godnym uwagi, niesamowicie przeto popularnym a przez to miejscami potrafiącym zmienić się w koszmar, piękny, ale totalnie zatłoczony koszmar. W swoją podróż wybrałem się w maju, tuż po Złotym Tygodniu – tak więc nie doświadczyłem możliwie największych, mogących się przez miasto przelewać tłumów – ale było kilka takich miejsc i chwil, kiedy czuć było z jak wielkim problemem mierzą się najpopularniejsze atrakcje. Jednak podczas tych kilku dni w dawnej stolicy, zdecydowanie łatwej – niż mogłoby wynikać z wielu relacji i artykułów prasowych – doświadczyłem też totalnej kameralności i tę twarz Kioto z przyjemnością wam pokażę. I choć wiele z przedstawionych tu miejsc i opowieści nie będzie zaskakujących to i tak mam nadzieję, że cosik ciekawego zostanie wam w pamięci. Na pierwszy ogień mam dla was jedno z najfajniejszych zaskoczeń w Kioto, spokojny i arcyciekawy kompleks świątyń buddyzmu zen, Daitoku-ji. Hajimemashō! Czytaj dalej „Japonia: Kioto – pierwsze kroki i wspaniały kompleks Daitoku-ji”

Japonia: Takayama – Matsuri no Mori czyli podglądając cudowne festiwalowe platformy

Cześć! Kontynuujemy naszą powolną p[odróż na zachód wyspy Honsiu, zostawiamy za sobą Matsumoto i ruszamy w stronę Takayamy, miasta nad wyraz cudownego i tego, które podczas całej japońskiej wyprawy zrobiło na mnie największe wrażenie. Przed wami więcej niż jeden list miłosny do tamtejszej architektury, tradycji, jedzenia i ludzi. Czytaj dalej „Japonia: Takayama – Matsuri no Mori czyli podglądając cudowne festiwalowe platformy”

Japonia: cudowny szlak Nakasendo. A raczej jego kawałeczek, z Tsumago do Magome

Część! Pora na jeszcze jeden, jednodniowy wypad z Matsumoto. Jedną z wielu ciekawych opcji eksploracji okolicznych gór, jest podróż do doliny rzeki Kiso, gdzie po dziś dzień zachowały się klimatyczne i wielce urokliwe miasteczka o zabudowie rodem z czasów samurajów, i okolicznościach przyrody wzywającej na górski szlak. Będzie pięknie, zapraszam! Czytaj dalej „Japonia: cudowny szlak Nakasendo. A raczej jego kawałeczek, z Tsumago do Magome”

Japonia: Matsumoto – nie tylko „Czarny Zamek”

Cześć! Ruszamy zatem dalej, na zachód. Północ. Północny-zachód. Pierwszym przystankiem będzie Matsumoto, miasto słynące z pięknego kilkusetletniego, oryginalnego zamku (co w Japonii musicie wiedzieć nie jest rzeczą taką oczywistą). Zapraszam do miasta pięknie położonego u stóp Japońskich Alp, potrafiącego sprawić, że człowiekowi lekko na duszy się robi a i brzuszek nakarmiony będzie. Czytaj dalej „Japonia: Matsumoto – nie tylko „Czarny Zamek””

Japonia: jezioro Kawaguchi i 30 widoków na Górę Fuji

Siemka! Moi mili, nadeszła chwila by opuścić Tokio i ruszyć dalej. Powolutku będziemy przemieszczać się na zachód Japonii, jednakowoż zamiast klasycznej (mniej więcej) podróży wzdłuż starego traktu Tokaido dokonamy tego pokonując Japońskie Alpy. Zanim tam dotrzemy zatrzymamy się w miejscu magicznym, oferującym widoki tak ikoniczne jak tylko można. Zapraszam nad jezioro Kawaguchi gdzie zachwytów nad górą Fuji będzie bez liku, a punkty widokowe prześcigać się będą o naszą uwagę. Czytaj dalej „Japonia: jezioro Kawaguchi i 30 widoków na Górę Fuji”

Tokio: Shinjuku Gyoen, Kanda Matsuri i mecz baseballa

Cześć! Pora na zakończenie – nazwijmy to – pierwszego etapu tej japońskiej podróży, a co za tym idzie pożegnanie z Tokio: nie zabraknie parków (a co, nigdy mi się nie znudzą), podpatrzymy z czym się je jedno z najważniejszych tokijskich świąt Kanda Matsuri a na koniec zabiorę was na mecz najpopularniejszego sportu w Japonii, baseballa! Chodźmy. Czytaj dalej „Tokio: Shinjuku Gyoen, Kanda Matsuri i mecz baseballa”

Tokio: Shibuya – spacer pełen kręcenia nosem, ale i zachwytu nad Meiji-jingu i Parkiem Yoyogi

Cześć! Dziś w naszej tokijskiej szwendaczce obierzemy kierunek zachodni a naszym celem będzie jedna z popularniejszych dzielnic japońskiej stolicy, Shibuya. Jednak początkowo, z racji na aurę a raczej moją reakcję nań będzie to spacer zdecydowanie daleki od zachwytów – jego koniec przeto, jak najbardziej już fajowym będzie 🙂 Czytaj dalej „Tokio: Shibuya – spacer pełen kręcenia nosem, ale i zachwytu nad Meiji-jingu i Parkiem Yoyogi”

Tokio: Sensō-ji – twarzą w twarz z najsłynniejszą tokijską świątynią

Cześć! Dziś zabiorę was do miejsca arcysławnego, odwiedzanego chyba przez większość przybywających pierwszy raz do Tokio turystów, do najsłynniejszej (a przez to najbardziej zatłoczonej) świątyni japońskiej stolicy, Sensō-ji. W poniższym niekontrolowanym potoku myśli zmierzymy się z jej sławą i historią, zaglądając doń tuż po zachodzie słońca… co przyniosło tak kilka plusów jak i minusów. Zapraszam!
Czytaj dalej „Tokio: Sensō-ji – twarzą w twarz z najsłynniejszą tokijską świątynią”