Z Dzikowcem miałem pewne sprawy do załatwienia. W listopadzie podczas wchodzenia na Chełmca chciałem obskoczyć też i górę po drugiej stronie Boguszowa. Jednakowoż czas nie dał mi wtedy możliwości wejścia na sam szczyt. Jak to jednak mawiają, co się odwlecze to nie uciecze 🙂
Góry i pagórki: Na pohybel przeziębieniu aka operacja „Trzech Króli”
Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że ten sudecki wypad należał do typu ryzykownego. Niezaleczone przeziębienie, kaszel, wizja całego dnia z temperaturami ok -15 stopni, w półmetrowym śniegu, do tego tradycyjne sposoby leczenia dolegliwości sprowadzone na tę okazję prosto z Ukrainy… To wszystko sprawiało, że niezależnie od zamierzonych celów skończyć mogło się TYGODNIEM ABSOLUTNEGO NIE-RUSZANIA SIĘ Z ŁÓŻKA. Mogło 🙂 Czytaj dalej „Góry i pagórki: Na pohybel przeziębieniu aka operacja „Trzech Króli””
I’m (not) singing in the rain cz.1
Deszcz i burze w górach to jedne z rzeczy, które mocno mnie wkurzają. Mocny deszcz i mocne burze w ogóle wytrącają z równowagi. Jak na zawołanie jedno i drugie prześladowało mnie od przenosin do kolejnego noclegu, niewielkiego campingu nieopodal Brunico… Czytaj dalej „I’m (not) singing in the rain cz.1”
Sprintem po(nad) Bolzano
Mimo, że w okolicach stolicy regionu spędziłem prawie 3 dni to tak naprawdę w samym mieście byłem tylko przelotem, ciągle w biegu pomiędzy punktami A B czy C. Niemniej jednak nawet ta namiastka, tak w centrum jak i na wzgórzach okalających miasto potrafi pozostawić tylko dobre wspomnienia. Czytaj dalej „Sprintem po(nad) Bolzano”
Notka ninja o dalekach, klasztorze, stoczni i okrętach podwodnych
Ta notka wzięła mnie z zaskoczenia. A wszystko przez Revellowski model H.M.S Beagle z Lidla. Ładny, dość sporawy, wygląda na wymagający – dla osoby ostatnio bawiącej się w modelowanie ostatnio 20 lat temu, to raczej na pewno wymagający. W głowie od razu pojawiły mi się obrazy zatłoczonej stoczni w której setki ludzi w pocie czoła walczy z czasem by na termin zakończyć budowę statku czy okrętu. A ten obraz z kolei przywołał rzeczywiste wspomnienie suchego doku w Birkenhead, widzianego z wieży najstarszej budowli całego Merseyside. A najbardziej nietypowi sąsiedzi Liverpoolu mają do opowiedzenia niejedną historię i ja zapałałem chęcią podzielenia się nimi. Teraz, now! Czytaj dalej „Notka ninja o dalekach, klasztorze, stoczni i okrętach podwodnych”
Góry i pagórki: Tatry basics
Morskie Oko jakie jest każdy widzi. Można było nigdy na nie nie dotrzeć (jak ja), ale czuć, że zna się największy nasz staw jak starego znajomego. Setki jak nie tysiące zdjęć, przeczytanych opisów, relacji, pochwał i narzekań. Tuż po 31 urodzinach uznałem: „Dość! Trzeba samemu zobaczyć o co tyle hałasu!” Czytaj dalej „Góry i pagórki: Tatry basics”
Legenda jeziora Carezza
…Żyła sobie ongiś nad jeziorem piękna nimfa. Na równi z pięknem szła tylko jej wstydliwość. Gdy w pobliżu nie było nikogo siadała nad brzegiem i śpiewała stare pieśni a gdy tylko ktoś naruszył jej spokój czmychała do jeziora znikając z oczu przybyszom. Pewnego dnia mag imieniem Masaré, podróżujący w okolicy, miał szczęście usłyszeć jej śpiew. Nim jednak ją ujrzał, ta skryła się w wodach jeziora. Mag poruszony jej pieśnią zapałał uczuciem tak silnym iż przy pomocy całej swej mocy spróbował ją odnaleźć i wywabić, na niczym jednak spełzły jego starania… Czytaj dalej „Legenda jeziora Carezza”
Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi
10 lipca, Poznań po 17.00. Autobus Sindbada pojawia się z lekkim poślizgiem. Większość pasażerów bez problemu przechodzi ‚odprawę’, jedna osoba zaginęła w WuCe, druga ma problem z biletem – kupiła, ale system miał inne zdanie. Minuty mijają, oba problemy jakoś zostają rozwiązane, w komplecie ruszamy na południe. Chciałbym powiedzieć, że prewencyjnie zapadłem w 12 godzinny sen po którym rześki skakałbym po dolomickich skałach… ale w Słubicach następuje zamiana autobusów i przesiadka na szczegółowe połączenia we wszystkie kierunki Europy. I z długiego snu nici. Czytaj dalej „Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi”
Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!
Przyznam się Wam, że ten wyjazd – jakkolwiek wspaniały – był dziełem przypadku. Pomysł na północne Włochy pojawił się w mojej głowie nagle, zupełnie przypadkiem, tuż pod koniec żmudnych przygotowań do wielkiej norweskiej przygody w parku Narodowym Rondane. Impuls był tak silny, że pozostawało mu się poddać, zmieniając kierunek wakacji z północnych na południowe (szczegółowy plan na Norwegię jest w 95% opracowany więc to tylko kwestia czasu aż tam powrócę ;)) Czytaj dalej „Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!”
Macedonia: pożegnalne Skopje w słońcu
Nasz ostatni dzień w Macedonii, jak można się było spodziewać przywitał nas słońcem. Czasami myślę, że gdyby wszystkie wyjazdy składały się tylko z ‚ostatnich dni’ to o pogodę moglibyśmy się w ogóle nie martwić. Na dotarcie do Skopje mieliśmy prawie cały dzień, po sprawdzeniu miejscowych połączeń wybraliśmy Classic Company, najtaniej i najszybciej, zero eksperymentowania i mieszanin autobusowo-pociągowych. Czytaj dalej „Macedonia: pożegnalne Skopje w słońcu”