Góry i pagórki: Powitanie wiosny w Rudawach Janowickich

Wieczór, wysiadam z pociągu i powoli kieruję się do domu. „I co, brały?” słyszę znienacka, ale ignoruję pytanie sądząc, że nie było kierowane do mnie. Po chwili staje jednak przede mną jegomość niekoniecznie trzeźwy i wskazując na mój plecak ponawia pytanie. Nie muszę jednak odpowiadać gdyż skupienie na jego twarzy podpowiada mi, że sam znalazł odpowiedź.  „Aaa to kijki są… a bom myślał, że wędka i się dlatego spytałem czy biorą, rozumisz pan?”. Wiedziałem, że wróciłem do rzeczywistości. Kurtyna.

Czytaj dalej „Góry i pagórki: Powitanie wiosny w Rudawach Janowickich”

Zimowe kadry [GALERIA]

Astronomiczna i kalendarzowa zima właśnie się kończy… choć na wysokościach jeszcze nie chcą przyjąć tego faktu do wiadomości 😉 Pierwszy raz od dawna – w sumie to nie pamiętam czy kiedykolwiek – zimę dość intensywnie spędziłem na górskich wyjazdach. Jakże cudowne jest poznawanie tego co dla wielu oczywiste – pierwszy raz nad Morskim Okiem, pierwszy raz zimą nad Śnieżnymi Kotłami, pierwsza wizyta nad Kolorowymi Jeziorkami w Rudawach Janowickich… Tych pierwszych razów uzbierało się naprawdę wiele a kolejne dopiero przede mną. Piękne i różnorodne są te polskie góry i wstyd mi trochę, że tyle czasu potrzebowałem by się o tym przekonać. A dla Was przygotowałem ulubione kadry w tych wojaży:

Czytaj dalej „Zimowe kadry [GALERIA]”

Ukraina: Sprintem przez Odessę

Nie jest niczym niezwykłym, że w ramach oczekiwania na nocny pociąg do Odessy poszliśmy na szamę, trafiło na gruzińską knajpkę. Klimat i jedzonko – pierwszy raz spróbowałem chaczapuri ❤ – były tak dobre, że niemało się zasiedzieliśmy przez co na dworzec główny gnaliśmy z wywieszonymi jęzorami. Szczęściem jednak kilka chwil przed odjazdem dotarliśmy pod nasz wagon i mogliśmy zacząć poznawać standardy wschodnich kolei. W ostatniej chwili 😛

Czytaj dalej „Ukraina: Sprintem przez Odessę”

Górki i pagórki: białe Karkonosze

„Idę, albo nie idę?” pytałem się w myślach tuż po śniadaniu w schronisku na Hali Szrenickiej. 5 minut wcześniej, mimo chmur widoczność była bardzo dobra. Teraz ledwo na 10 metrów coś tam można zobaczyć, dalej tylko mleko z którego co po chwilę na pełnym spidzie wyłaniali się narciarze przędzący spod Szrenicy – zdawało się, że słaba widoczność to dla nich pestka. Dla mnie jednak wejście w taką mgłę mogło skończyć się katastrofą, i to wcale nie piękną…

Czytaj dalej „Górki i pagórki: białe Karkonosze”

Góry i pagórki: Ruprechtický Špičák – taki fajniejszy Waligóra!

Miesiąc po pamiętnym wejściu na najwyższy szczyt gór Suchych przyszedł czas na podbój czeskiej strony pasma. Pomysł wypłynął na fali jednego z komentarzy spod „Waligórskiego” wpisu, w zeszły weekend zmobilizowałem się i dokonałem zuchwałego nań wejścia … no dobra, nie zuchwałego, ale cicho tam.

Czytaj dalej „Góry i pagórki: Ruprechtický Špičák – taki fajniejszy Waligóra!”

Lwów na jeden RAZ!

Nastał luty, przyszedł czas na ferie. Jak co roku nowe miejsce – tym razem wybór padł na egzotyczne o tej porze roku Ukrainę i Mołdawię. Sąsiada jako takiego znam, Marass odpowiadający za logistykę przedsięwzięcia jeszcze bardziej, w końcu Ukrainę ma za miedzą. Mołdawia za to była dla nas wszystkich wielkim znakiem zapytania, który bardzo, ale to bardzo chcieliśmy poznać. Czytaj dalej „Lwów na jeden RAZ!”

Pewnego dnia w Dolomitach cz.2: Monte Piana – góra naznaczona wojną

15 lipca 2016 roku odkryłem co naprawdę znaczy nocować w górach. Wybierając się w Dolomity spodziewałem się niższych temperatur, w końcu spanie na 1756 m.n.p.m. to nie byle co. Jednak to co miałem okazję przeżyć szczerze mnie zaskoczyło. Już sam zachód słonca zwiastował niezły zjazd temperatur, no ale, że w ruch pójdzie folia termoizolacyjna? -10 stopni w najgorszym momencie to było zdecydowanie za dużo jak na moje przygotowania. Czytaj dalej „Pewnego dnia w Dolomitach cz.2: Monte Piana – góra naznaczona wojną”

Góry i pagórki: Waligóra – krótka przypowieść o szybkiej nauce pokory

Korzystając z kolejnego kapitalnego weekendu wybrałem się na dalsze eksplorowanie okolic Wałbrzycha – wybór ponownie padł na góry Kamienne. I zaprawdę powiadam wam, naprędce wymyślone plany zdobywania szczytów o których wcześniej nie zrobiło się jakiegokolwiek researchu, to rzeczy złe a doświadczenia z takich podejść mocno uczą pokory i dają do myślenia.

Czytaj dalej „Góry i pagórki: Waligóra – krótka przypowieść o szybkiej nauce pokory”