Drugi weekend października. Temperatury niesamowicie imitują lato, choć jesień mocno już zadomowiła się na drzewach. To idealny czas by wybrać się w spacer wokół Poznania i odkryć miejsca, w których można odpocząć od miejskiego zgiełku i aktywnie spędzić cały dzień!
Tag: idę albo nie idę
Swanetia: Zuruldi i Mentashi
Jak zrobić by się nie narobić? To pytanie przyświecało nam drugiego dnia w Swanetii – kolano dokuczało Bartowi i postanowiliśmy za minimum wysiłków otrzymać maksimum widoków. I jakkolwiek druga część planu absolutnie wypaliła tak nie mogę powiedzieć byśmy przy okazji nie zrobili miliona kilometrów 😉 Zapraszamy na masyw Zuruldi, gdzie świat nie kończy się na najwyżej w Gruzji położonej restauracji 🙂
Swanetia: Witajcie w raju – Jeziorka Koruldi
Macie tak, że przed wyjazdem naczytacie się o miejscu, naoglądacie, nasłuchacie, odpowiednio nastawicie, wymagania poszybują w górę… a koniec końców dochodzi do rozczarowania? Pewnie, że tak. Ten wpis jednak o tym nie będzie, bo góry w Gruzji porozkładały nas na łopatki i biada temu, kto choć raz nie zagości w Swanetii bądź pod Kazbekiem 🙂
Instrukcja obsługi marszrutki: Gruzja/Armenia
Podróżowanie po Zakaukaziu. Ile by się człowiek nie naczytał, ile nie nasłuchał… to na pierwszy kontakt z Gruzińskimi marszrutkami, drogami i „ulicznymi krowami” przygotowanym nie będzie.
Czytaj dalej „Instrukcja obsługi marszrutki: Gruzja/Armenia”
Tatry niemęczące: Hala Gąsienicowa i Kasprowy Wierch :)
Wszystkie moje ostatnie wypady w Tatry to akcje spontaniczne, przez cały tydzień w pracy jakoś tak umysł nie wybiera się w góry, ale w piątek od rana działa na najwyższych obrotach i kończy się jak zwykle, 4 godzinki po robocie siedzę w pociągu i hur dur, jedziemy do Zakopanego!
Czytaj dalej „Tatry niemęczące: Hala Gąsienicowa i Kasprowy Wierch :)”
Adrszpaskie Skalne Miasto! Ło!
Rzut beretem za Polską granicą znajduje się miejsce niebanalne, które jednak z jakiegoś dziwnego i niewytłumaczalnego powodu dość długo kazało czekać na odwiedziny weń. Czeskie skalne miasto w Adrszpachu od dawna przewijało mi się w różnych rozmowach i na blogach znajomych, mimo to do zeszłego weekendu nie ciągnęło mnie aż tak bardzo by się tam wybrać. Cóż, lepiej późno niż wcale bo jest to miejsce, które powinien odwiedzić każdy!
Bornholm w 30 godzin. Etap północny.
Pierwszy dzień na Bornholmie rozbudził nasze oczekiwania, dlatego też w niedzielę z samego rana zwinęliśmy namiot, wpałaszowaliśmy wielgaśne śniadanie (oczywiście oparte na śledziach!) by po chwili tuptać nóżkami z niecierpliwością oczekując autobusu, który miał wziąć nas na północne wybrzeże wyspy…
30 godzin na Bornholmie. Etap wschodni
Czy tytułowe 30 godzin starczą by cokolwiek wynieść z wizyty na niezwykłej duńskiej wyspie? Czy da się w tak krótkim czasie zasiać w człowieku ciekawość i sympatię do tego miejsca? Przekonajmy się 🙂
Bornholm, perła Bałtyku [wstępniak]
Bornholm przewijał nam się w wakacyjnych planach co roku, los chciał jednak, że dopiero zeszłego sierpnia udało nam się tam wybrać. Nie była to co prawda długa wyprawa, ale i tak czas spędzony tam uzmysłowił nam, że warto będzie wrócić na dłużej!
Góry Izerskie dla ciebie. I ciebie!
Góry Izerskie, niepozorne a tak piękne. Na pierwszy rzut oka płaskie i niewymagające… No cóż, tak myśląc możecie się trochę zdziwić 🙂