Instrukcja obsługi marszrutki: Gruzja/Armenia

Podróżowanie po Zakaukaziu. Ile by się człowiek nie naczytał, ile nie nasłuchał… to na pierwszy kontakt z Gruzińskimi marszrutkami, drogami i „ulicznymi krowami” przygotowanym nie będzie.

Kutaisi, McDonalds. Wysiadamy ze Sprintera Georgian Busa, przewoźnika na którego kurs z lotniska (5GEL) bilety można było kupić w necie, przez co dziengi na miejscu wymieniliśmy dopiero w mieście. Nie mija sekunda i już z każdej strony słyszymy: Batumi? Tbilisi? Taxi? Wydaje się jakby każdy Gruzin miał swojego Vana i każdy był gotów cię zawieść tam gdzie chcesz. Z początku dziwię się i nawet irytuję ilością i częstotliwością nagabywań. Potem przychodzi refleksja o tamtejszych zarobkach i zaczynam ich rozumieć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nie, to nie jest nasza marszrutka 😉

Wymieniamy pieniądze, pierwsze chaczapuri wszamane, zaczynamy krążyć wokół Maca w poszukiwaniu naszej marszruty. A w zasadzie ona znajduje nas sama. Nawoływacz wyławia nas spośród tłumu miejscowych i po chwili siedzimy w mercedesie. Odjazd do Zugdidi za 15 minut, cieszymy się naszym szczęściem. Po kwadransie kilka miejsc pozostaje wolnych, nasz kierowca ani drgnie. Bus powoli się zapełnia. 10 minut po czasie w końcu mamy komplet, kierowca uznaje, że można ruszać. Wtem pojawia się starsza pani ze skarpetami na sprzedaż – myślę, że daremny jej trud. Tymczasem kilkanaście par rozchodzi się jak świeże bułeczki. Najważniejsze jednak, że po tym małym handlu ruszamy. Nie przejeżdżamy jednak kilku ulic, zatrzymujmy się, silnik gaśnie. Czekamy. Na co? Po 5 minutach przybiega kobietka, daje kierowcy kilka banknotów a ten spod siedzenia wyjmuje worek ziemniaków, wszyscy są zadowoleni. Ruszamy ponownie. Tym razem już bez przeszkód.

Witajcie na Zakaukaziu, gdzie sama podróż jest już przygodą 🙂

Marszrutka, a cóż to?

Tak więc, to nic innego jak mały bus, zazwyczaj prywatny, niezwykle popularny w krajach byłego Związku Radzieckiego środek komunikacji miejskiej. Przemieszczający się tak po miastach właśnie jak i na większych, nieraz całokrajowych połączeniach. Nie jest może najszybszy sposób na zwiedzanie Gruzji czy Armenii. Jest za to najtańszy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co jest zasadniczą różnicą od zwykłych autobusów? System wsiadania i wysiadania – bez uprzedniego zasygnalizowania swych zamiarów kierowca nie zatrzyma się by Cię zabrać/wypuścić. I w krajach takich jak Armenia czy Gruzja, jest dość ciekawe bo na wielu trasach po prostu nie masz pojęcia gdzie masz wysiąść – wtedy najlepiej zawczasu kierowcy powiedzieć nazwę turystycznej atrakcji do której chcemy dojechać i wtedy on sam da znać, że to już czas na wypad z auta 🙂 Zazwyczaj.

Opłaty za marszrutki są niewielkie, zazwyczaj płaci się przy wysiadaniu, zdarza się jednak, że zaraz po a niekiedy i przed startem uiszcza się opłaty – tak zazwyczaj jest na dalszych kursach.

Droga przygodą jest…

Co jest jednak nieodłączną cechą zakaukaskich podróży? Przygoda, adrenalina, nagłe nawrócenie się i cicha modlitwa do Boga – niech mnie Gruzini nie zmylą, ich częste przeżegnywanie się w samochodach to nie efekt wielkiej wiary, tylko stała modlitwa o to by dojechać do celu 😉 Bo podróż Gruzińskimi drogami – górskimi przede wszystkimi – pośród dziesiątków Gruzińskich mistrzów kierownicy – spośród których każdy chce wyprzedzić każdego – to rzecz, której nie zapomni się długo. Wyobraźcie sobie zresztą podwójną ciągłą i wyprzedanie na trzeciego… policji, która na sygnale regulowała dozwoloną prędkość. Oczywiście policja zostawiona daleko w tyle nie bardzo się nami zainteresowała.

dav
Krowy, krowy wszędzie.

Tak samo nieinteresowne na drogach okazują się krowy. Mućki, które wydają się być naturalnym uczestnikiem ruchu. I mają na wszystko wyj**ane 😛 Krówki chodzą gdzie chcą, kiedy jedziesz wprost na nie nic sobie z tego nie robią, są tu i teraz. Możesz trąbić, napierać – najbardziej oporne przesuną się o kilka centymetrów i wielkodusznie cię puszczą.

Same drogi to kolejna rzecz. Wiele odcinków w każdej części kraju jest, że tak powiem w nie najlepszej jakości i osoby wrażliwe na lokomocyjne bujanie proszone są o uprzednie wzięcie aviomarinu. Na szczęście jakość dróg z każdym rokiem się poprawia – jak choćby długi odcinek z Tbilisi w kierunku Kutaisi, cud miód marzenie. Jednak w mniej popularnych regionach na drogach wciąż królują koleiny – i tylko od kierowcy zależy czy do ich pokonania podejdzie z sercem i łagodnie, czy też pójdzie na przebój nie szczędząc tak auta jak i pasażerów 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jak nie krowy to remonty czy osuwiska.

Dalsze turystyczne kursy mają jednak to do siebie, że kierowcy niemal zawsze zatrzymają się w ciekawych miejscach i dadzą wam kilkanaście minut na photostop i nacieszenie się widokami. W drodze do Mestii ma to miejsce m.in. nad zbiornikiem na rzece Enguri; w drodze do Kazbegi przystanęliśmy przy Twierdzy Ananuri oraz na Gruzińskiej Drodze Wojennej przy Pomniku Przyjaźni Rosyjsko-Gruzińskiej.

P1010857.jpg
Photostop w drodze do Kazbegi.

Osobną rzeczą jest socjalizacyjna i integrująca wartość marszrutek. tak miejscowi jak i inni podróżnicy – jesteśmy na siebie skazani i zazwyczaj wynika z tego tylko coś dobrego: tu się człowiek dogada z współpasażerami na wspólny przejazd innego dnia, tam kończący urlop udzielą wielu rad i podarują niepotrzebne już mapy, jeszcze kiedy indziej stara Ormianka zaproponuje nocleg w imię dobrych wspomnień z Polski sprzed 20 lat…

Kiedy w sumie jedziemy i jak po gruzińsku pisze się Mestia?

Kwestia rozkładu jazdy jest rzeczą dość umowną – niby jest ale nie do końca. Wielu kierowców na dalszych kierunkach czeka do zapełnienia się busa w przynajmniej zadowalającej większości, rzadko kiedy ruszą gdy jedyne miejsca będą zajęte przez was. Jednak w pełni sezonu z zapełnieniem busików problemów nie ma więc raczej nie ma się o co martwić. W miarę fajną i – można powiedzieć – odpowiadającą rzeczywistości rozpiskę ma dworzec Kutaisi, polecam.

P1010014.jpg
Z cyklu: a dokąd marszrutka ta jedzie?

Innym zmartwieniem może być odnalezienie się w znakowaniu busików. O ile na długich trasach prócz ormiańskich i gruzińskich nazw miejscowości mamy podane je w alfabecie łacińskim tak marszrutki miejskie często oprawione są tylko i wyłącznie w bogatą siatkę ulic w językach, które zazwyczaj nic nam nie powiedzą. Po jakimś czasie podstawowe nazwy będziemy w stanie rozpoznawać, ale dalej nie będzie lekko.

Dworce niespokojne…

Po tym wstępie podzielę się z Wami garścią przydanych (myślę) uwag, które powinny ułatwić marszrutkowe życie: czyli skąd co gdzie jedzie? Bo nie jest to wbrew pozorom takie oczywiste.

Kutaisi

Dworzec autobusowo marszrutkowy mieści się przy McDonaldzie, (ul. Chavchavadze) – jadąc od lotniska zbija się tam drogą E60. Dworzec obsługuje większość połączeń – Batumi, Tbilisi, rano nawet do Mestii – mowa tu o kursie, który według internetów rusza o 10.00, ale my już o 8 rano widzieliśmy jak były niemal pełne to i godzina startu może być umowna.

P1010018.jpg
Dworzec przy Macu, od du.. strony.

Nasze wojaże:

Kutaisi – Zugdidi – czas: trochę ponad 3 godziny, 7GEL. Wyjazd około godziny 12.00

Zugdidi

Dworzec mieści się przed… dworcem kolejowym. Naczytałem się, że jeśli pojawimy się w mieście po południu to będzie problem z dostaniem się do Mestii. Guzik prawda. Około godziny 15.00 czekało co najmniej kilka aut – nasz odjeżdżał niby o 16.00, ale wyruszyliśmy kilka minut później, dopiero jak wszystkie miejsca zostały zajęte.

P1010023.jpg
Dworzec Zugdidi

Nasze wojaże:

Zugdidi – Mestia – czas: 3 godziny, 20GEL. Wyjazd około godziny 16.00

Mestia

Dworcem można nazwać długą część głównej ulicy, tuż przy budynku policji. Zresztą gdzie was przywiozą stamtąd odwiozą 😉 Jak już wspomniałem da się wrócić do Zugdidi oraz Kutaisi, ale możliwe są i wielogodzinne kursy do stolicy, pierwsze odbywają się już o 8 rano. Oczywiście miejscowi proponują jeszcze mnogość wycieczek w okolicy i tak marszrutkami można dotrzeć do Ushguli lub Becho (na drodze do Mazeri gdzie busiki nie dojeżdżają).

Nasze wojaże:

Mestia – Tbilisi – czas: 10 godzin, 30GEL. Wyjazd 8.00.

Mestia – Ushguli – czas: ponad godzina, 30GEL (w obie strony). Wyjazd kiedy busik będzie pełny – ale polują już od samiutkiego rana.

Tbilisi

Stolica Gruzji pochwalić się może kilkoma dworcami autobusowymi. Pierwszy mieści się przy Station Square – dworcu kolejowym i obsługuje połączenia z Armenią, a z krajowych m.in Batumi i Kutaisi.

IMG_20180829_125555.jpg
Dworzec przy Station Square

Drugim ważnym dworcem jest Didube obsługujące połączenie m.in. z Kazbegi ale i międzynarodowe kursy do Rosji czy Turcji. Oba dworce skomunikowane są dość dobrze – z jednego do drugiego najłatwiej dostać się metrem (stacje o tych samych nazwach co dworce).

Nasze wojaże:

Tbilisi – Kazbegi – czas: 3 godziny, 20GEL. Tu uważajcie, nas zgarnął koleś, który zaproponował 20GEL – o jego wyborze zadecydowało to że chwilę wcześniej od innego mieliśmy propozycję „only for you” za bagatela 150GEL. A jak się okazało z Kazbegi do stolicy kursuje stała linia, która za jazdę bierze 10GEL. Nie są to kosmiczne kwoty, ale zawsze.

P1011040.jpg
Kazbek, żeby jeszcze na chwilę przykuć Waszą uwagę 😉

Tbilisi – Erywań – czas: 5-6 godzin, 35GEL. Wyjazd planowany 13.00, rzeczywiście 30 minut później. Mieliśmy szczęście w nieszczęściu – dość szybko znaleźliśmy pojazd naszych marzeń, ale złożyło się, że ktoś przeliczył się z ilością bagaży i pakowanie, układanie i ubijanie tobołów trwało w nieskończoność.

Erywań

Stolica Armenii jest prawdziwym mistrzem w kwestii marszrutkowego szaleństwa. Dziesiątki połączeń miejskich, do tego kilka większych dworców z których poszczególne busy odjeżdżają w konkretne strony kraju:

  • chcesz odwiedzić Garni i Geghard, drałuj na dworzec GAI/Mercedes Benz. Ponoć można dojechać tam marszrutką nr 66 lub autobusem nr 35 – my zrobiliśmy 5 kilometrowy spacer po najwyżej położonej części miasta w 35 stopniowym upale. Nie polecam 😀
  • Interesuje cię jezioro Sewan albo szukasz spokoju zieleni w górach Dilijanu? Zapraszamy na Dworzec Północny. Sam dworzec to wygnajewo dlatego by się tam dostać trzeba wsiąść w miejską marszrutkę nr 46 (łapać na ulicy Masztoca), która weźmie was pod sam budynek… sama jazda na dworzec to minimum 30 minut. Miejskie marszrutki to koszt 100AMD.
P1012196.jpg
Dworzec Północny.
  • Chcecie mieć słynne ujęcie Araratu z klasztorem Khor Virap – dworzec Sasunti David koło dworca kolejowego będzie dla was. Dojazd najłatwiej metrem, kurs 100AMD na przystanek dworcowy.
P1012479.JPG
Sasunti David.
  • Jeśli do Tbilisi chcecie wrócić marszrutką to musicie udać się na dworzec Kilikia, znajdujący na południowy zachód od centrum. Dotrzeć tam można kilkoma marszrutkami (nr 15, 68 i  75) z Placu Republiki. Prócz kursów do Tbilisi można też skorzystać z wypraw do Teheranu (oczywiście jeśli posiada się wizę) czy Stambułu.

Tak, nie jest łatwo, ale da się przeżyć. Z każdym kolejnym dniem jest prościej.

Nasze wojaże:

Erywań – Garni – czas: godzina, 450AMD.

Erywań – Sewan – czas, godzina, 500AMD do miasta, 900AMD nad samo jezioro dokładnie pod klasztor Sewanawank.

P1012200.jpg
Nasz wóz do Sewanu.

Erywań – Khor Virap – czas 45 minut, 500AMD. Marszrutka odjeżdża o 11.00 i po dwóch godzinach na miejscu jest kurs powrotny. Wbrew wielu informacjom podjeżdża pod sam klasztor oszczędzając wam kilku kilometrów marszu.

Erywań – Tbilisi – czas 5-6 godzin, 8000AMD. Tak jak z Gruzji jechaliśmy postrachem szos tak z powrotem odpicowany Sprinter, miejsca full, wi-fi. Pierwszy kurs już o 8.30.

P1010062.jpg
Takie widoczki z auta :O

To by było na tyle. Pamiętajcie jednak, możecie planować i planować, ale Gruzja i Armenia i tak nauczą was improwizacji. Najważniejsze jednak by na koniec dnia być zadowolonym!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.