„Najciemniej jest pod latarnią”, wszyscy znamy to powiedzonko. Tak właśnie pomyślałem, gdy zacząłem zastanawiać się dlaczego na blogu generalnie zasadniczo (pani i panie kierowniku) o Lesznie można przeczytać co najwyżej w pojedynczych wzmiankach a przecież jest o czym opowiadać! Długo chodziło mi po głowie jak ugryźć pomysł napisania o moim mieście i tak sobie myślę, że to co wam dzisiaj zaproponuję będzie całkiem niezłym pierwszym krokiem. Chodźmy na spacer śladami tutejszych murali… a zarazem liźnijmy trochę historii Leszna.
Tag: idę albo nie idę
Leszczyńskie mikrowyprawy: Dolina Samicy
Piękna pogoda, wiosna w rozkwicie i w końcu możliwość odwiedzania parków i lasów. Po dodaniu tych wszystkich składników przepis na weekend mógł być tylko jeden, ucieczka na łono natury. W okolicach Leszna znajdziecie wiele ciekawych miejsc i dziś zabiorę Was do jednego z nich, przyjemnego tak przyrodniczo jak i krajobrazowo.
Zimowy klasyk karkonoski: Szrenica – Labská louka/Důl/Bouda – Śnieżne Kotły
Karkonosze zimą zawsze dają radę. Tym bardziej żałuję, że w tym roku nie udało mi się ich odwiedzić… W ogóle, mało tej zimy po śniegu łazęgowałem, ee w sumie to jeden raz? Tragedia, czuję wybitne niedośnieżenie. Dlatego też ucieszyłem się wielce kiedy odnalazłem zdjęcia sprzed dwóch lat gdy raptem na kilka godzin uciekłem do Szklarskiej Poręby i w dość lodowato-śnieżno-słoneczno-pięknej aurze przetestowałem nowiuśkiego wtedy Olympusa i raczki. Nie podzielić się z wami tymi cudownościami byłoby (w sumie przez te dwa lata było!) grzechem. Jedziemy!
Czytaj dalej „Zimowy klasyk karkonoski: Szrenica – Labská louka/Důl/Bouda – Śnieżne Kotły”
Z Międzylesia do Lichkova: szybki spacer na styku Gór Bystrzyckich i Orlickich
Dłuższe siedzenie w domu pomaga w sortowaniu starszych fotografii. W ten sposób powróciłem do szybkiego listopadowego improwizowanego wypadu na granicę Gór Bystrzyckich i nowych dla mnie Orlickich. Tego typu wypady stają się niejako moją domeną, tym razem jednak przeszedłem samego siebie bo oto obudziłem się o 5 rano, zdecydowałem, że trzeba gdzieś pojechać, wsiadłem w pierwszy możliwy pociąg (do Międzylesia) i dopiero w ciuchci zacząłem kombinować gdzie wysiąść, co zrobić, co zobaczyć. Tak też dojechałem do stacji końcowej i wzdłuż polsko-czeskiej granicy przewędrowałem niesamowicie widokowym szlakiem z hajlajtem w postaci schroniska Kašparowa Chata na zboczach wzgórza Adam.
Czytaj dalej „Z Międzylesia do Lichkova: szybki spacer na styku Gór Bystrzyckich i Orlickich”
Nad Bałtyk do Rosji: Mierzeja Kurońska
Gdybym ktoś spytał mnie jakie jedno miejsce w Obwodzie Kaliningradzkim poleciłbym bez mrugnięcia okiem to byłaby to Mierzeja Kurońska. „Jedno miejsce” w tym przypadku brzmi trochę zabawnie bo zbiorczo mowa tu o blisko 50 kilometrach wąskiego półwyspu, gdzie ciekawostek jest co niemiara i na nudę nie ma co liczyć 😉
Wzgórza Włodzickie. Dwie Wieże: Góra Św. Anny i Góra Wszystkich Świętych
Jeśli szukacie pomysłu na szybki i nie wymagający kondycyjnie, ale jednocześnie niesamowicie satysfakcjonujący widokowo wypad to zapraszam was w miejsce niezwykle przyjemne, Włodzickie Wzgórza, małego gracza pomiędzy większymi sudeckimi kumplami. Małego, ale wariata.
Czytaj dalej „Wzgórza Włodzickie. Dwie Wieże: Góra Św. Anny i Góra Wszystkich Świętych”
Nad Bałtyk do Rosji: Zielenogradsk – miasto kotów i brama do Mierzei Kurońskiej
Burząc chronologię naszego pobytu w Obwodzie Kaliningradzkim omijamy stolicę i ruszamy nad Bałtyk, bo tam też znajdują się miejsca najciekawsze, a których odkrywanie dało nam sporo frajdy.
Czytaj dalej „Nad Bałtyk do Rosji: Zielenogradsk – miasto kotów i brama do Mierzei Kurońskiej”
E-wiza do Rosji. Krok po kroku czyli jak prawie nie wjechać do Obwodu Kaliningradzkiego
O wizycie w Rosji myśleliśmy już od jakiegoś czasu, zawsze jednak coś wstrzymywało nas przed wypełnieniem wizowych wniosków. Aż w lipcu dotarła do nas wieść o wprowadzeniu bezpłatnej e-wizy do Obwodu Kaliningardzkiego! Odwiedziny w niewielkiej eksklawie stały się tylko kwestią czasu. I choć na przygotowanie do wyjazdu mieliśmy go całkiem sporo i temat Kaliningradu często wracał w naszych planach to i tak tydzień ostatecznie tam spędzony okazał się dość wielką improwizacją. Pierw jednak trzeba było złożyć wniosek o rzeczoną e-wizę 🙂
Lofoty, cz. 6 – pożegnanie i trek na Kolfjellet
Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Czy jakoś tak. Ja tam nie wiem, myślę, że w wielu przypadkach wciskamy po prostu pauzę i dajemy temu dobremu poczekać bo na pewno nie skończyć się 🙂 Tak też sprawa ma się z Lofotami, po tygodniu wojaży pierwsza moja wizyta dobiegała końca, ale pomysły na kolejne już kiełkowały.
Czytaj dalej „Lofoty, cz. 6 – pożegnanie i trek na Kolfjellet”
Wałbrzyskie widokówki: wieża na Borowej oraz platforma pod Dłużyną
Ostatniej mojej wizycie na Borowej, najwyższym szczycie Gór Wałbrzyskich towarzyszyła piękna, gęsta i nie dająca się przegonić mgła. Zapewne ciekawe widoki z tamtejszej wieży widokowej kryły się w chmurach ledwo pozwalających dostrzec czubki najbliższych drzew. W ostatni weekend postanowiliśmy udać do Wałbrzycha by przy bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody wdrapać się nań ponownie.
Czytaj dalej „Wałbrzyskie widokówki: wieża na Borowej oraz platforma pod Dłużyną”