Legenda jeziora Carezza

…Żyła sobie ongiś nad jeziorem piękna nimfa. Na równi z pięknem szła tylko jej wstydliwość. Gdy w pobliżu nie było nikogo siadała nad brzegiem i śpiewała stare pieśni a gdy tylko ktoś naruszył jej spokój czmychała do jeziora znikając z oczu przybyszom. Pewnego dnia mag imieniem Masaré, podróżujący w okolicy, miał szczęście usłyszeć jej śpiew. Nim jednak ją ujrzał, ta skryła się w wodach jeziora. Mag poruszony jej pieśnią zapałał uczuciem tak silnym iż przy pomocy całej swej mocy spróbował ją odnaleźć i wywabić, na niczym jednak spełzły jego starania… Czytaj dalej „Legenda jeziora Carezza”

Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi

10 lipca, Poznań po 17.00. Autobus Sindbada pojawia się z lekkim poślizgiem. Większość pasażerów bez problemu przechodzi ‚odprawę’, jedna osoba zaginęła w WuCe, druga ma problem z biletem – kupiła, ale system miał inne zdanie.  Minuty mijają, oba problemy jakoś zostają rozwiązane, w komplecie ruszamy na południe. Chciałbym powiedzieć, że prewencyjnie zapadłem w 12 godzinny sen po którym rześki skakałbym po dolomickich skałach… ale w Słubicach następuje zamiana autobusów i przesiadka na szczegółowe połączenia we wszystkie kierunki Europy. I z długiego snu nici. Czytaj dalej „Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi”

Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!

Przyznam się Wam, że ten wyjazd – jakkolwiek wspaniały – był dziełem przypadku. Pomysł na północne Włochy pojawił się w mojej głowie nagle, zupełnie przypadkiem, tuż pod koniec żmudnych przygotowań do wielkiej norweskiej przygody w parku Narodowym Rondane.  Impuls był tak silny, że pozostawało mu się poddać, zmieniając kierunek wakacji z północnych na południowe (szczegółowy plan na Norwegię jest w 95%  opracowany więc to tylko kwestia czasu aż tam powrócę ;)) Czytaj dalej „Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!”

Macedonia: pożegnalne Skopje w słońcu

Nasz ostatni dzień w Macedonii, jak można się było spodziewać przywitał nas słońcem. Czasami myślę, że gdyby wszystkie wyjazdy składały się tylko z ‚ostatnich dni’ to o pogodę moglibyśmy się w ogóle nie martwić. Na dotarcie do Skopje mieliśmy prawie cały dzień, po sprawdzeniu miejscowych połączeń wybraliśmy Classic Company, najtaniej i najszybciej, zero eksperymentowania i mieszanin autobusowo-pociągowych. Czytaj dalej „Macedonia: pożegnalne Skopje w słońcu”

Góry i pagórki: Od Chełmca po Dzikowiec

Wielokrotnie jeżdżąc pociągiem do Szklarskiej Poręby przesypiałem przejezd przez Wałbrzych i Boguszów, ignorując te tereny. Wiadomo, moja ignorancja woła o pomstę do nieba, ale w zeszłym tygodniu nadrobiłem tę wielką zaległość. Myślę, że przenikanie się jesieni i zimy w takim miejscu to najlepsze co można wybrać na pierwszy kontakt z tamtejszymi okolicami. Czytaj dalej „Góry i pagórki: Od Chełmca po Dzikowiec”

Góry i pagórki: Kolorowe Jeziorka w zimowym sosie

Wsiąść do pociągu byle jakiego… Tak był plan na dłuższy listopadowy niepodległościowy weekend. Idea tak prosta co skomplikowana bo przy ograniczonej mobilności i braku noclegu w miejscu docelowym trzeba było znaleźć miejsce tak nie bardzo odległe co atrakcyjne. Szczęściem ostatnie dni przed weekendem obfitowały w śnieg na południu co zdcydowanie ułatwiło  mi podjęcie decyzji. Czytaj dalej „Góry i pagórki: Kolorowe Jeziorka w zimowym sosie”