Nasza andorańska przygoda swój finał miała w Tuluzie, skąd mieliśmy powrotny samolot do Polski. Mimo, że przez większość pobytu tam miasto próbowało skryć się przed nami we mgle to wrażenia i tak pozostały pozytywne a pierwszy kontakt z ziemią francuską zaliczam do udanych.
Tag: idę albo nie idę
Pożegnanie z Andorą – kilka słów o stolicy
Przyszedł czas pożegnania z Andorą. Góry zrobiły na nas jak najlepsze wrażenie. Jak za to przedstawiała się sytuacja w bardziej cywilizowanych częściach kraju, czy stolica spełniła nasze oczekiwania i warta jest dłuższego wspomnienia?
Hala Gąsienicowa – idealny zimowy spacer
W tej całej szarudze za oknem jednodniowe okno (omen nomen) pogodowe nad Tatrami brzmiało jak wybawienie. Nie potrzebowałem 5 minut by podjąć decyzję o ostatnim w roku wypadzie w góry 🙂
Pic Alt de Coma Pedrosa – na dachu Andory
Wdrapać się na najwyższy szczyt Andory, taka idea przyświecała mi od kiedy tylko postanowiliśmy wybrać się do małego księstewka. Mierząca 2942 mnpm Pic Ale de Coma Pedrosa wystawiła nas na małą próbę, ale koniec końców możemy powiedzieć: mamy to! Piękne to było wejście…
Fiordy co to z ręki jedzą
Przy całym ogromie atrakcji Norwegii wydaje się, że właśnie fiordy są tym co przyciąga największą rzeszę turystów a Bergen nie bez przyczyny nazywa się „bramą do fiordów”. W pobliżu miasta znaleźć ich można dziesiątki jak nie steki, w tym dwa największe fiordy kraju, Sognefjord (drugi najdłuższy na świecie) oraz Hardangerfjord. Dlatego też grzechem byłoby nie skorzystać z okazji i choć na dzień wybrać się nad któryś z nich. W tym jak bardzo będziemy chcieli je odkryć ograniczać Was może tylko wyobraźnia… i zasobność portfela.
Finse, zimowa niespodzianka na wiosnę
Finse, maciupka norweska wioska leżąca u podnóża olbrzymiego płaskowyżu Hardangervidda. Słyszeliście kiedyś o tym miejscu? Jak nie to zaraz nadrobimy tę zaległość!