Pożegnanie z Andorą – kilka słów o stolicy

Przyszedł czas pożegnania z Andorą. Góry zrobiły na nas jak najlepsze wrażenie. Jak za to przedstawiała się sytuacja w bardziej cywilizowanych częściach kraju, czy stolica spełniła nasze oczekiwania i warta jest dłuższego wspomnienia?

Andorra la Vella to miasto, które można scharakteryzować na dwójnasób bo też ma dwie twarze. Pierwsza z nich, kamienista, zabytkowa i artystyczna, warta zobaczenia ale i dość skromna zarazem. Druga to nowoczesna, rozrywkowa i bezcłowa – ta o której można przeczytać w folderach reklamowych, które zdaje się wielu przyciągają. Przyjrzyjmy się obydwu… no dobra, w zasadzie tej pierwszej bo druga nas zupełnie nie interesowała. 😛

O największym plusie miasta jakim jest jego położenie i autobusowe połączenie z resztą kraju pisałem już wcześniej.

DSCF3072

Przed wami niesprawiedliwy obraz La Velli z perspektywy osób, które do Andory przyjechały szlajać się po górach i miasto potraktowały głównie jako miejsce noclegu i tylko ciut ponad to.

LA VELLA WARTA UWAGI

Stolica księstwa nie może pochwalić się wybitnie dużą ilością ciekawych zakątków czy zabytków, ale stara się jak może. Mimo, że gro miasta to dość nowoczesne budynki i galerie handlowe to jedną z jego najbardziej znanych wizytówek jest niemal tysiącletni kościół św. Szczepana (tudzież Stefana… no  w każdym razie w oryginale Esteve’a :P) – obraz kościoła na tle Pic de Carrroi to chyba najbardziej znana widokówka z miasta. Charakterystyczna romańska świątynia od środka zaskakuje  skromnością, co w żadnym razie mi nie przeszkadza a wręcz podoba się.

Niecałe 100 metrów dalej mieści się chyba drugi najstarszy (w każdym razie spośród tych znanych :P) budynek, Casa de la Vall, aktualna siedziba Andorańskiego rządu. Szczerze powiedziawszy gdyby ktoś mnie spytał co jest w środku to powiedziałbym – całkiem klawy hotel czy wypasione schronisko. A tu taka niespodzianka, fajnie im się rząd urządził. W ogóle, budynki oparte na surowym kamieniu to najfajniejsze co można znaleźć w andorańskim budownictwie!

Tuż obok, w sumie przy tym samym placu można wspiąć się na niewielki taras „powiedzmy widokowy”, skąd rozpościera się przyjemna panoramka miasta.

Na pograniczu La Velli oraz Escaldes-Engordany znaleźć można młodziutki kościółek św. Pere Màrtir a po przeciwnej stronie ulicy przy budynku z efektownym muralem mieści się muzeum Carmen Thyssen. Niby zwykła galeria sztuki, ale dla samego poznania pełnej godności kuratorki warto poznać ten przybytek,  pod  pseudonimem Carmen Thyssen kryje się María del Carmen Rosario Soledad Cervera y Fernández de la Guerra, Dowager Baroness Thyssen-Bornemisza de Kászon et Impérfalva. Taka sytuacja.

 

No i… w sumie to by było prawie wszystko, jeśli chodzi o ciekawostkowe rzeczy ze stolicy. Prawie, ponieważ na osobną wzmiankę zasługują pomniki i rzeźby, których w mieście pełno. Duża ich część wyszła spod ręki katalońskiego artysty Jaume Plensy. Do jego dzieł należy m.in. „7 poetes” czyli tych 7 żółtych kolesi na wysokich tyczkach, kórych zobaczycie przed budynkiem parlamentu. A metalowe rzeźby postaci składających się ze słów? To też jego dzieło. Na schowanym placyku przy Carrer Prat de la Creu znajdziemy więcej prac jego jak i innych artystów – w tym niesamowity bolid wyścigowy na bazie czaszki małpy/neandertalczyka (?).

Z kolei przy Plaça de la Rotonda – tuż nad rzeką przy Informacji Turystycznej znajdziecie rzeźbę, której autora poznacie od razu. Nieskrępowany żadnymi ograniczeniami roztapiający się zegar na pozbawionym gałąź drzewie jest niczym podpis Salvadora Daliego. Rzeźbę pod koniec XX wieku przekazał miastu były agent artysty i obecnie plac na którym się mieści jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w stolicy.

Jeśli są wśród was fani parków wodnych to z pewnością zainteresuje was Caldea Thermal SPA. Olbrzymi kompleks, którego nie da się nie zauważyć – szklana iglica widoczna jest z co najmniej kilku kilometrów. Park oferuje baseny, sauny, łaźnie i tonę innego ustrojstwa dla ciała. Przy czym najniższa wejściówka to 28 euro za 2 godziny odwiedzin 😀 Cóż, nam zabrakło czasu.

DSCF3621.JPG
Caldea, wieża magów wody!

I tego… nie żeby nie było, ale na tym skończę. Myślę, że jeśli zatrzymacie się w La Velli na dłużej i samego miasta nie potraktujecie tylko jako miejscówki do spania to z pewnością znajdziecie tam dla siebie więcej. Liczę na to.

LA VELLA MNIEJ WARTA UWAGI

W telegraficznym skrócie: główna arteria stolicy Andory to takie Krupówki na sterydach. Avenida Meritxell i wiele do niej przylegających uliczek to jeden długi ciąg restauracyjek, sklepów, galerii. Wszystkie kuszą przecenami, bezcłowymi cenami (znaczy się mają coś takiego jak podatek od… sprzedaży (?) wahający się od 4 do 7% co przy ok. 20% odpowiednikach we Francji i Hiszpanii stanowi łakomy kąsek dla zakupoholików) i różnymi takimi. Przyznam, że tak naprawdę tylko kilka wystaw z bardziej… nazwijmy to nerdowsko-geekowskim zacięciem przykuło moją uwagę.

DSCF3647
Chcecie „Amazing Spider-Mana” z 75 roku? Wpadajcie 😉

I taka właśnie nowocześnie-konsumpcyjna jest w dużej mierze La Vella – z jednej strony w sumie ok, jeśli na wyjeździe czegoś by nam nagle zabrakło to nie ma opcji byśmy tego w mieście nie kupili. Z drugiej jednak strony co za dużo to niezdrowo. Kropka.

POZA KONKURSEM

To ciekawe, że jednym z najsilniejszych wspomnień ze stolicy są odwiedziny w miejscowym pubie-sklepie z piwem, La Birreri. To dość ciekawe miejsce – po pierwsze primo, jedno z nielicznych w mieście gdzie da się napić czegoś innego niż Estrella czy zachodnie koncerniaki. Secundo jednak, prócz dziesiątek piw z Belgii (od najbardziej znanych Leffe czy różnych Heogardenów po naprawdę noname-owe browary), Niemiec i w ogóle całego świata da się tam kupić piwa miejscowe, andorańskie crafty La Trapella. Za cenę niższą niż we francuskich schroniskach wysoko w Pirenejach, można skosztować naprawdę niezłego Witbiera, IPE czy Kölscha, którego tak często człowiek nie ma okazji spróbować. Wszystko to może i na dość małej powierzchni bo pub wielki nie jest, ale dzięki temu oraz gwarowi, który dość szybko się tam tworzy jest to miejsce unikalne w skali całego miasta 🙂

I to by było na tyle.

Opuszczamy Andorę i jedziemy do Tuluzy, skąd mieliśmy lot do Polski…

 

 

 

4 myśli na temat “Pożegnanie z Andorą – kilka słów o stolicy

  1. Świetny blog! Dużo w nim pomocnych i konkretnych informacji 🙂 w dodatku z nutką humoru 🙂
    również wybieram się w podobną trasę 🙂 czy mógłbyś polecić jakiegoś bloga/stronkę z której korzystałeś planując trasy górskie? chodzi mi bardziej o szczyty niż doliny. (oprócz tych wspomnianych na blogu 🙂 )

    Polubienie

    1. Hej, dzięki~! Głównie posiłkowałem się vistandorra.com – tam znaleźc można wiele opisów tras (w tym wersje pdf z mapkami i fotami) jak np. http://visitandorra.com/en/nature/hiking-route-estany-de-montmantell-i-pic-del-pla-de-l-estany/ http://visitandorra.com/en/nature/hiking-route-l-alt-del-griu/ http://visitandorra.com/en/nature/hiking-route-estanys-de-l-angonella/ Warto pogrzebać bo trochę tego tam jest. Do tego różne małe blogi czy strony, których część już widzę nie funkcjonuje ale np, taka o najbliższym otoczeniu Comy Pedrosy wciąż działa: http://www.hola-andorra.com/arinsal/english/randogb.html Zawsze też warto – jak już się odpowiednie miejsce wybierze – wrzucić w wyszukiwarkę z dopiskiem hiking i niekiedy coś nieoczywistego wypadnie 🙂 Powodzenia!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.