Wzgórza Strzelińskie – rekonesans na Gromniku i okolicach

O tym, że pierwszym wyborem na szybki wypad w pagóry z Wrocławia jest Ślęża nie trzeba nikgo przekonywać. Jakie są jednak alternatywy na naprawdę niedaleką eskapadę z górkami w roli głównej? Odpowiedzi na to pytanie szukałem w zeszłą niedzielę…

P1011756.jpg

Niespełna 40 kilometrów na południe od stolicy Dolnego Ślaska leży Strzelin, niewielkie miasteczko znane głównie z najgłębszego w Europie wyrobiska granitu. Jest to też północny kraniec niewysokich wzgórz, które od miasteczka zapożyczyły swą nazwę.

P1011747.jpg

Wzgórza Strzelińskie wespół zespół ze Ślężą, Wzgórzami Niemczańskimi czy Strzegomskimi tworzą przedsionek Sudetów, tak zwane Przedgórze Sudeckie, rozległą bramę do Sudetów właściwych. Choć nie przekraczają 400 metrów to i tak marsz na najwyższy ich szczyt Gromnik może zaskoczyć kilkoma stromszymi podejściami. Co więcej widoki z drogi są zaskakująco szerokie, od elektrowni w Opolu, przez Wrocław, Ślężę po Góry Sowie, Bystrzyckie, Złote… i tonę dalszych. Do tego wszystko skąpane w kapitalnych bukowo-świerkowych lasach tworzy naprawdę przyjemne miejsce na krótki wypad.

DOJAZD

40 kilometrów dzieli Wrocław i Strzelin. Najprościej tę drogę pokonać autem, bez kombinacji można wybrać drogę 395 Wrocław-Paczków. Wliczając wyjazd z miasta po 45 minutach powinniście być na miejscu.

Również bezproblemowo wygląda sprawa dojazdu pociagiem. Połączenia z Leszna czy Wrocławia do Klodzka i dalej Międzylesia zatrzymują się w czterech miejscowościach/wsiach leżących na obrzeżach Wzgórz. Mowa tu o Strzelinie, Białym Kościele, Henrykowie i Ziębicach. Podróż pociągiem zabiera od 40 do 50 minut a pierwsze ciuchcie startują już po 5 rano a ostatnie wracają przed 22. To daje naprawdę sporo czasu na dość intensywne łazęgowanie po pagórach. Albo i nie, w końcu kto powiedział, że trzeba cisnąć ile się da, można i na spokojnie. Ceny wahają się od 10,60 do Strzelina do 14,60 do Ziębic.

P1011668.jpg
Dworzec w Henrykowie.

No to ruszamy.

HENRYKÓW

Wszystko zaczęło się od zaspania na pociąg 🙂 Żaden z budzików nie był w stanie wyrwać mnie ze snu i ogarnąłem się dopiero na drugi pociąg. Godzina wciąż jednak była wczesna, 7 rano, nadal cały dzień do przeżycia.

Na start wybrałem Henryków. Powód był jeden. Wiekowy dość.

P1011683.jpg

P1011699.jpg
Pomnik Św. Trójcy przed Opactwem henrykowskim

Opactwo Cystersów w Henrykowie to miejsce robiące wrażenie. Imponujący kościół swoje początki mający już w XIII wieku historię ma niezwykle burzliwą. Wiele razy niszczony i palony (poczynając na Mongołach przez husytów kończąc na pożarze w czasie Wojny 30-letniej) to dziś wypadkowa wczesnego gotyku, renesansu i baroku. Zresztą, kościół pełen jest niepowtarzalnych zabytkowych elementów – znajdziecie tam:

  • najstarsze na Dolnym Śląsku organy od Świdnickiech mistrzów z rodziny Schlag. Sam instrument pochodzi z XIX wieku lecz szafa organowa już z przełomu XVII i XVIII.
  • niesamowite drewniane stalle z XVI wieku (plus późniejsze dodatki). Powiedzieć, że są bogato zdobione to nic nie powiedzieć. Kunszt wielki!
kosciol_4_10
Wnętrze kościoła. Fot. http://www.szlakikulturowe.dolnyslask.pl
  • barokowe obrazy „śląskiego Rembrandta” Michaela Willmana, malarza silnie związanego z cystersami, przez nich szanowanego i im zawdzięczającemu wyborne warunki do pracy.

Niestety była niedziela więc nie podzielę się z wami fotografiami z wnętrza kościoła bo… trwała msza, takie zaskoczenie. Choć samo nabożeństwo miało silną konkurencję pod pobliskim spożywczakiem, gdzie w cieniu wiele osob popijało piwko.

P1011724.jpg
Wieża kościoła widziana od strony Bramy Górnej, prowadzącej do wsi.

Cały około klasztorny kompleks to już czysty barok. W budynkach dziś mieści się m.in. katolickie liceum.

Wiecie, że cystersi z Henrykowa zapisali się (doceńcie tę wspaniałą grę słów ) w historii języka polskiego nadzwyczaj mocno? Otóż każdy z was zna zdanie „Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai” tudzież uwspółcześnione „Daj ać ja pobruszę a ty poczywaj”, prawda?

To pierwsze zapisane po staropolsku zdanie. Ever. Jego autorem był jeden z henrykowskich zakonników, który w drugiej połowie XIII wieku prowadził kronikę przedstawiającą początki opactwa na ziemiach henrykowskich, świeżo po mongolskim najeździe. „Księga henrykowska” to jeden z najważniejszych dokumentów historycznych w naszym kraju, prócz wspomnianej wartości językowej (tak, w większość spisana jest łaciną a staropolski to tylko „dodatek ) jest też kompendium wiedzy o ówczesnych ziemiach i osobistościach.

Jej oryginał znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, w Henrykowie zaś przechowywane jest jej faksymile, kopia.

P1011709.jpg
Barokowa część opactwa.

A w przyklasztornych parkach znaleźć można trzeci najstarszy cis w Polsce – co ciekawe najstarszy znajduje się w Henrykowie Lubańskim, upatrzyły sobie to imię trzeba przyznać 😉

A jako ciekawostka – idąc niebieskim szlakiem z dworca trafia się na mogiłę i podobny do celtyckiego krzyż. To miejsce pochówku Wilhelma Ernesta, wielkiego księcia Saksonii-Weimaru-Eisenach, który ostatnie lata swego życia spędził w Henrykowie. No i tu pojawia się historyja mówiąca o tym, że książe zrobił wszystkich w konia, sfingował własną śmierć i w mogile nie ma jego ciała. Kto go tam wie?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Miejsce pochówku Wilhelma Ernesta. Ponoć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aha, Opactwo leży zupełnie nie po drodze jeśli idzie o marsz na Wzgórza, z dworca trzeba przejść 2 kilometry w na zachód, podczas gdy wzgórza mamy na wschodzie.

NO TO W GÓRY… WZGÓRZA SIĘ ZNACZY

mapka
Szlaczek.

Wracamy na dworzec. Spoglądając za tory widać łagodne i pełne lasów wzniesienia, to właśnie Wzgórza Strzelińskie. Pagóry poprzecinane są siecią szlaków przeróżnych kolorów, na start wybieram niebiesko-zielony wzdłuż torów, kontemplując chwilowo tylko szerokie pola.

P1011727.jpg
A za torami…

Głównym celem łazegi jest Gromnik i tamtejsza wieża widokowa. Szlak prowadzi głównie lasem, ale ale. Wtedy kiedy ma być widowiskowo to jest. Zielony szlak odbija od niebieskiego we wsi Raczyce, a tam chyba każdy pies wyczuł mój wciąz niezarzegnany lęk z dzieciństwa. Za wsią kończy się asfalt, hurra. Zaczyna się pole, na horyzoncie ściana lasu, znad kórego wzrastają najwyższe szczyty pasma. Miły dla oka widok. A jeszcze milszy a wręcz niespodziewanie przyjemny oczom ukazuje się po minięciu niewielkiego lasku, a raczej grupy kilkuset drzew.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ku Wzgórzom.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ku Wzgórzom.

Bo oto bowiem ponad zieleniającymi polami rozciągają się wschodnie i środkowe Sudety.  W jednym szeregu od lewej góry Bialskie przechodzą w Złote, z drugiego planu wychyla się kawalek Śnieżnika, dalej centralnie wyeksponowane Bardzkie, Bystrzyckie, Sowie… czy nawet Ślęża, gdy tylko obrócimy się i spojrzymy bardziej w prawo. Widok tak imponujący co zaskakujący. A z ambony myśliwskiej po drodze jeszcze bardziej okazały.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ambona z widokiem.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Henryków.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ślęża.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Góry Bardzkie.
P1011791.jpg
Horyzont pełen Sudetów 🙂

Paradoksalnie widoki piękne, ale chciało się jak najszybciej znaleźć w lesie, upał był niesamowity. Tak też uczyniłem. I tam też musiałem się srogo zamyślić, bo las przeszedłem, pojwiło się jakieś pole, to poszedłem dalej. Bez znaczenia to, że kilkadziesiąt metrów wcześniej powinieniem odbić w prawo i w cieniu drzew maszerować na północ. O tym, że coś nie gra zorienotowalem się kiedy doszedłem do pierwszych zabudowań wsi Nowina, do której dojść nie miałem. No to ci nowina 😀 No to w tył zwrot i powrót na odpowiedni szlak.

P1011802.jpg
Zagubiony w akcji

Problem z tym odbieciem był taki, że był na mapie, ale w rzeczywistości żadne drzewo nie bylo maźnięte czerwoną farbą. Zakręt wybrałem więc na czuja, z pomocą mapy. Powiem wam, że po iluśset metrach zacząłem mieć wątpliwość, kiedy nagle ni z tego ni z owego bach, czerwony szlak, odnalazłem się 😀

P1011814.jpg
Czerwony szlak wzdłuż buków.

Bukowy las wyprowadza nas na dość rozległe wypłaszczenie wokół wsi Dobroszów. Nagle spomiędzy zabudowań na horyzoncie majaczy pewna wieża, wrocławska Sky Tower jak się patrzy! Miałem chyba małe pokłady wiary i oczekiwań względem Wzgórz bo czułem się zdrowo zaskoczony.

P1011820.jpg

Gromnik jest już na wyciągnięcie ręki, z perspektywy wsi widać różnicę wysokości… tak wiem, olaboga całe 77 metrów – w Tatrach nie zrobiłoby to różnicy, tutaj to 20% całej wysokości szczytu.

P1011823.jpg

Na odcinku kilometra mijam dwie jeszcze mniejsze wsie, Pogrodę i Romanów, podziwiamy Ślężę i możemy zaczynać atak na Gromnik 😉

Pod najwyższym szczytem Wzgórz Strzelińskich znajdziecie parking, więc jeśli nie chce wam się wędrować uprzednio 10 kilometrów, albo się śpieszycie, albo po prostu jesteście przejazdem to wiecie co zrobić z autem. Od razu frekwencja na szlaku idzie w górę – tak jak do tej pory na szlaku spotkałem dwie osoby tak ostatnie metry na Gromnik to „dzikie tłumy”, w sensie kilkanaście osób.

P1011831.jpg

Wejście na szczyt absolutnie nie jest wymagające, prowadzą nań schody wzdłuż, których umieszczono szereg tablic z przyrodniczymi ciekawostkami. Jak ktoś lubi czytać to wejście miast kilku może potrwać kilknaście minut 😉

P1011838.jpg
Droga tabliczna 😉

Na szczycie Gromnika nudzić się nie można. Pierwsze primo mamy wieżę widokową, nowiutką stylizowaną na zabudowę szachulcową, fajną… choć jakos nie do końca ufałem skrzypiącym schodom porwadzącym ponad 20 metrów w górę. Panorama z wieży jest całkiem przyjemna, choć czuć, że okoliczne drzewa coraz bardziej dają się jej we znaki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gromnicka wieża.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Elektrownia w Opolu.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W sumie nie wiem co, ale ładnie.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Trochę Bardzkie, trochę Zlote.

Gromnik to jednak nie tylko wieża. To również świadek zawadiackiej historii rodziny Czirnów. W XV wieku na zaproszenie książąt brzeskich bracia Hanz i Opitz Czirnowie przybyli na szczyt i założyli tam swoją siedzibę. Niezwykle niespokojne musiały być z nich dusze bo nie wytrzymali długo i zaczęli wykorzystywać strategiczne położenie swego grodu napadając kupców wędrujących nieopodal. Czara goryczy wrocławskich (i nie tylko) magnatów przelała się po brawurowych rabunkach braci w Brzegu i Otmuchowie. W ramach kary zamek zburzono… choć po jakimś czasie rodzeństwo, dostalo pozwolenie na odbudowę grodu. Życie jednego z nich zakończył dopiero inny okoliczny zawadiaka Gunzel von Świnka… któremu von Czirnowie zrabowali niezwykle cenny transport alkoholu. A takich rzeczy się nie wybacza 😀 A sam zamek w późniejszych latach ponownie został zburzony.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ruiny widziane z wieży.

Ruiny na Gromniku są od kilku lat obiektem dość intensywnych badań wykopaliskowych. W tym czasie udało się odsłonić i zabezpieczyć mury a także odnaleźć wiele wiekowych przedmiotów/elementów wystroju – można je podziwiać w Romanowskim muzeum.

Wzgórza Strzelińskie od wieków były miejscem silnie eksploatowanym przez człowieka, znajdują się tam wszak spore pokłady granitu czy marmuru. Wiele wyrobisk ale i wciąż czynnych kamieniołomów to wizytówki pasma. W Strzelinie – z którego granit przysłużył się budowie m.in. Pałacu Kultury i Nauki, lotniska w Pyrzowicach, autostradach A1 i A4 czy pomnika Nike – znajduje się najgłębszy kamieniołom całej Europy. Moim celem w drodze do Białego Kościoła bylo zahaczenie o podobny w Gębczycach, oraz zobaczenie pobliskich wapienników, pieców szybowych przeznaczonych do wypalania skał wapiennych, których w okolicy również nie brakowało.

10680951
Kamieniołom w Gębczycach, przed wznowieniem prac wydobywczych. Fot. mapio.net
Wapienniki_Gebczyce_7738860
wapiennik w Gąbczycach. Fot. https://polska-org.pl

No i pomysł był fajny. Z Gromnika niemal zbiegłem czerwonym szlakiem po stromym zboczu. Jak po sznurku Skrzyżowanie pod Gromnikiem, Rozdroże pod Borową, zbicie na szlak żółty… I bęc. Wycinka drzew, koło ścieżki leżą też te maźnięte żółtą farbą, szlak się urywa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nic to, idę tam gdzie wydaje mi się, że powinienem, wychodzę na wielką polanę i uznaję, że zrobię „skrót”. Skrót owy okazuje się wyprowadza mnie w dzikie haszcze a po chwili pod czyjąś chatę. Nie do końca ogarniam gdzie się w końcu znalazłem, na szczęście pojawia się gospodarz… który informuje mnie, ze dawno już kopalnię minąłem… taki to skrót sobie zrobiłem. A, że czasu na powrót już zbytnio nie miałem bo na pociąg trzeba bylo zdążyć to ruszyłem dalej – I’ll be back!

Stamtąd już tylko kawałek do Bialego Kościoła. Czuć, że wraca się do cywilizacji. Przy mijanych po drodze stawach mnóstwo wędkarzy, ostatni zbiornik wodny to już jednak inna para kaloszy. Miast łowisk znajduje się tam ośrodek wypoczynkowy oraz widokowa ścieżka wzdłuż brzegu, mieszkańcy na ławeczkach powoli kontamplują popołudnie. Bardzo przyjemne miejsce jak tak sobie spacerowałem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Staw rekreacyjny.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół… w Białym Kościele.

Ponad parkiem na drugim brzegu wystawała wieża miejscowego kościoła pw. Najświętszej Marii Panny – całkiem nowego, będącego dość wierną kopią świątyni, która ongiś się tam znajdowała.

Nie pozostawało mi nic więcej jak doczłapać się do dworca i wyczekać ciuchci do Leszna. Najważniejsze jednak, iż wyszło na to, że nawet zaspanie nie przeszkodziło w całkiem przyjemnym i nie-nudnym dniu. 30 kilometrów marszu samo się nie zrobiło, a przecież tyle jest tu jeszcze do zobaczenia :O Kto by się tego spodziewał po tak niepozornych pagórach? 🙂

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.