No to w góry, Forcella de la Nave w masywie Cadini di Misurina

Pochmurne nocne niebo rozszarpywane przez potężne błyskawice rozchodzące się po horyzont, grzmoty dudniące pełnią mocy, wiatr szarpiący namiotem, deszcz zacinający z każdej możliwej strony.  I ja, skulony w śpiworze marzący o tym by nastał chociażby poranek, koniec burzy byłby zbyt wielką łaską. Tak, burze pod namiotem, w środku gór, na wysokości 1700 metrów to coś zupełnie nieokiełznanego i dzikiego, uświadcza się potęgi natury w zdwojonej mocy. Na szczęście wraz z rankiem niebo zaczęło się przerzedzać i z nadzieją mogłem patrzeć na nadchodzący dzień 🙂

Czytaj dalej „No to w góry, Forcella de la Nave w masywie Cadini di Misurina”

Monte Specie & Prato Piazza – nie tak oczywiste fajności Dolomitów!

„A zrobię sobie jakiś fajny spacer. Tak bez spiny.” pomyślałem z rana patrząc na bezchmurne niebo. Misurina jak już wiecie oferuje multum opcji trekkingowych i niemałą chwilę zabrało mi zdecydowanie się na odpowiedni szlak. Koniec końców wybór padł na Prato Piazzę oraz nieodległy szczyt Monte Specie, dający możliwość dalszego ataku na potężne Pico di Vallandro

Czytaj dalej „Monte Specie & Prato Piazza – nie tak oczywiste fajności Dolomitów!”

Trekking wokół Tre Cime. Dla każdego!

Tre Cime di Lavaredo, legendarne trzy* szczyty (* w rzeczywistości pięć), jedna z najbardziej znanych wizytówek Dolomitów. Niezwykle charakterystyczne iglice wokół, których prowadzi jeden z najpopularniejszych szlaków trekkingowych regionu, rozpalający wyobraźnię wszystkich tych, którzy bądź natknęli się na ich zdjęcie w internecie jak i tych, którzy nieraz mieli szczęście przewędrować w ich cieniu.

Czytaj dalej „Trekking wokół Tre Cime. Dla każdego!”

Pewnego dnia w Dolomitach cz.2: Monte Piana – góra naznaczona wojną

15 lipca 2016 roku odkryłem co naprawdę znaczy nocować w górach. Wybierając się w Dolomity spodziewałem się niższych temperatur, w końcu spanie na 1756 m.n.p.m. to nie byle co. Jednak to co miałem okazję przeżyć szczerze mnie zaskoczyło. Już sam zachód słonca zwiastował niezły zjazd temperatur, no ale, że w ruch pójdzie folia termoizolacyjna? -10 stopni w najgorszym momencie to było zdecydowanie za dużo jak na moje przygotowania. Czytaj dalej „Pewnego dnia w Dolomitach cz.2: Monte Piana – góra naznaczona wojną”

Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi

10 lipca, Poznań po 17.00. Autobus Sindbada pojawia się z lekkim poślizgiem. Większość pasażerów bez problemu przechodzi ‚odprawę’, jedna osoba zaginęła w WuCe, druga ma problem z biletem – kupiła, ale system miał inne zdanie.  Minuty mijają, oba problemy jakoś zostają rozwiązane, w komplecie ruszamy na południe. Chciałbym powiedzieć, że prewencyjnie zapadłem w 12 godzinny sen po którym rześki skakałbym po dolomickich skałach… ale w Słubicach następuje zamiana autobusów i przesiadka na szczegółowe połączenia we wszystkie kierunki Europy. I z długiego snu nici. Czytaj dalej „Südtirolskie impresje w sosie własnym: Seceda – Alpe di Siusi”

Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!

Przyznam się Wam, że ten wyjazd – jakkolwiek wspaniały – był dziełem przypadku. Pomysł na północne Włochy pojawił się w mojej głowie nagle, zupełnie przypadkiem, tuż pod koniec żmudnych przygotowań do wielkiej norweskiej przygody w parku Narodowym Rondane.  Impuls był tak silny, że pozostawało mu się poddać, zmieniając kierunek wakacji z północnych na południowe (szczegółowy plan na Norwegię jest w 95%  opracowany więc to tylko kwestia czasu aż tam powrócę ;)) Czytaj dalej „Włochy: Południowy Tyrol do tablicy!”