Trekking wokół Tre Cime. Dla każdego!

Tre Cime di Lavaredo, legendarne trzy* szczyty (* w rzeczywistości pięć), jedna z najbardziej znanych wizytówek Dolomitów. Niezwykle charakterystyczne iglice wokół, których prowadzi jeden z najpopularniejszych szlaków trekkingowych regionu, rozpalający wyobraźnię wszystkich tych, którzy bądź natknęli się na ich zdjęcie w internecie jak i tych, którzy nieraz mieli szczęście przewędrować w ich cieniu.

Dolomity to cudowne góry, na tę chwilę to chyba najbardziej niesamowite widokowo miejsce jakie odwiedziłem. Krajobrazy jak z kosmosu, łatwa dostępność, wiele nietrudnych choć długich szlaków z widokami za bezcen a dla wymagających via ferraty o poziomach trudności nieraz niezwykle wysokich (jak ferrata eterna na Marmoladę). Dodając do tego przebogatą kulturę i historię, ludzi którzy z jednej strony mają włoski dystans do wielu rzeczy a z drugiej praktykujących austriacki ordnung, kuchnię będącą wypadkową śródziemnomorskiej i austriackiej tradycji pokrapianą pszenicznym piwem i miejscowymi winami, otrzymujemy obraz iście rajski.  I tak rzeczywiście jest, Południowy Tyrol, Dolomity to miejsce jedyne w swoim rodzaju…

DSCF0745
Moje miejsce na Ziemi!

Dokładnie jak ostatnio, zatrzymałem się w maleńkiej Misurinie na campingu „Alla Baita”. Nauczony zeszłorocznymi chłodami, zaopatrzony w nowy śpiwór, któremu minusy niestraszne(!) nie miałem obaw by wybrać to miejsce. Bo miejscówka zaprawdę jest doskonała, wokół dziesiątki kilometrów szlaków wszelakich na najróżniejsze, często charakterystyczne i wielce ikoniczne kolosy: można podejść/podjechać pod Tre Cime, Monte Pianę, Popenę, Cristallo bardzo blisko do Cinque Torri, Croda da Lago, jeziora Sorapis i Braies czy na Picco di  Vallandro, uff głowa może zaboleć od dobrobytu.

Dziś zabiorę Was = na trasę wokół Tre Cime 🙂

DSCF0748
Spod schroniska Auronzo widać nawet Cimę Cunturines w masywie Fanes.

Uprzedzam, kto raz tam był powrócić będzie chciał nie raz 🙂

Obierając za cel Tre Cime trzeba sobie zdać sprawę z jednej rzeczy: latem będzie tłoczno, choć nie tak jak na najpopularniejszych szlakach tatrzańskich – pod olbrzymie iglice prowadzi asfaltowa droga, którą dziennie pokonuje setki samochodów i autokarów. Krótki odcinek pod parking nieopodal schroniska Auronzo kosztuje 24 euro, podjazd autobusem to koszt 4,50 euro.

I wiecie co? Trasa wokół Trzech Szczytów jest tak poprowadzona, że nawet przy największym oblężeniu można znaleźć wiele miejsca dla siebie i nie jest źle.

Zaraz po rozpakowaniu się wsiadłem w autobus i podjechałem te 700 metrów w górę, mógłbym podchodzić, ale nie chciałem tracić czasu a za to jak najszybciej wrócić pod te niezwykłe skały.

DSCF0762
Jesteście gotowi?

Autobus jedzie 20 minut i kończy na wielkim parkingu, camperów ci tam zatrzęsienie, przy niektórych grillowanie trwa w najlepsze.

DSCF0896
Kto nie chce się wspinać, za niewielką opłatą może podjechać na sporawy parking.

Pogoda wymarzona, ciepło, trochę chmurek, widoczność kosa, nic tylko ruszać!

Spacer, bo tak naprawdę jest to 10 kilometrowy spacer (jakkolwiek w niepowtarzalnych okolicznościach przyrody ;)), zaczniemy przy Riffugio Auronzo, jednym z trzech schronisk jakie dziś odwiedzimy. Wiele wspinania nie będzie, najwyższy punkt szlaku osiąga niemal 2500 metrów podczas gdy największe zejście zabiera nas na 1950 metr nad poziomem morza.

DSCF0754

DSCF0766
Trasa łatwa a jakże piękna.

Przytulone do potężnej Cimy Ovest schronisko otoczone jest chmarą aut, które omijamy i ruszamy łagodną ścieżką u podnóża wszystkich Iglic, których sylwetki z każdym krokiem przybierają innych kształtów – twarzy Tre Cime po drodze zobaczymy niezliczoną ilość! Na tym krótkim odcinku spotkamy największe tłumy, im dalej jednak tym luki większe i miejsca sporo dla każdego.

DSCF0759

Stając plecami do pionowych skał otwiera się przed nami długa dolina zakończona turkusowym jeziorem w Auronzo di Cadore.

Dolina prowadząca do Auronzo di Cadore
DSCF0773
Turkusowe wody jeziora w Auronzo

Po dotarciu do niewielkiej kapliczki można spokojnym krokiem ruszyć dalej ku kolejnemu schronisku, warto jednak zboczyć trochę z drogi i zejść pod dwa niepozorne pomniki poświęcone żołnierzom walczącym w górskiej kampanii I Wojny Światowej. Wielka Wojna odcisnęła na północnych Włoszech olbrzymie piętno i pamięć o wszystkich ofiarach konfliktu jest szczególnie silna (o czym ciupkę pisałem podczas wejścia na Monte Pianę).

DSCF0774
Monumento ai Caduti.

Wracamy na szlak i w cieniu najmniejszej z Iglic, Cima Picolla docieramy do Rifuggio Lavaredo. Wokół schroniska o pięknej drewniano-kamiennej zabudowie spory ścisk, wszyscy którzy nie załapali się na ławeczki biwakują na małej polance i okolicznych skałkach.

DSCF0790
Rifugio Lavaredo.
Niebo!
Rifugio trochę mniejsze już.

Pyszny pszeniczniak oraz penne ze smażoną kiełbasą z grzybami dodaje sił. Z wszystkich mijanych tego dnia schronisk to właśnie to jedno zrobiło na mnie najlepsze wrażenie, miało najbardziej swojski charakter.

Zostawiamy je za sobą i lekko wspinamy się wzdłuż wschodnich krańców Cima Picolla. Imponujące skalne giganty zaczynają przybierać najbardziej znany kształt, w pełnej krasie widoczny od strony północnej.

Przy rozejściu szlaków, na przełęczy Lavaredo trafiamy na niezliczoną ilość kamiennych kopczyków… a także najlepszy widok dnia, nieziemską panoramę na którą składają się Monte Rudo, Torre dei Scraperi, Torre Toblin, Sasso di Sesto, masyw Paterno. Fantastyczne kształty, zielone pola na urwistych zboczach, cienie płynących po niebie chmur – to wszystko mieszało się w doskonałych proporcjach!

Kosmos nadchodzi!
Kosmosy!

Kierujemy się nad schronisko Locatelli zawdzięczającego swą nazwę lotnikowi z czasów I WŚ, który wsławił się w walce z austriakami. Można doń podejść na dwa sposoby: ścieżką ‚wysoką’ trawersując piarżyska Monte Paterno; a także ‚niską’, spokojną, lekką i dostępną dla każdego. Widoki jak z bajki!

DSCF0808
Droga do baśniowej krainy.

Ludzi nagle zrobiło się jakby mniej, w spokoju można było chłonąć każdy szczegół otaczających nas cudów, Torre dei Scraperi maj lof ❤ Na tym etapie, niezależnie już od dalszych perypetii człowiek uświadamia sobie, że lepiej trafić nie mógł.

Po dojściu do schroniska trafiamy na kolejną kapliczkę oraz większą chatkę, niezwykle fotogenicznie  korespondującą się z Monte Paterno. Siadając w cieniu domku naszym oczom ukazują dwa niewielkie wielokolorowe jeziorka, Laghi dei Piani. W tle słychać pobrzękiwanie krowich dzwonków. Mućki pasą się nieopodal w dolince Rimbon oddzielającej masyw Tre Cime od Sasso di Sesto i pozostałych północnych szczytów.

Torre Toblin.
Laghi del Piani.
Monte Paterno ❤
Ściany masywu Paterno.

Spod jeziorek można ruszyć dalej na północ i wschód, kilometrów szlaku jest od groma i wędrówkę można kontynuować przez kolejne długie godziny. Nic to, czas powoli gonił i trzeba było obrać kierunek zgoła inny i z powrotem kierować się ku Trzem Szczytom.

DSCF0827.jpg
Spotkanie na szczycie!

Mając przed sobą prawdziwie pocztówkowy widok północnych ścian Iglic schodzimy ku krowiej dolince, gdzie czeka na nas pole minowe usiane krowimi plackami. Krowy. Krowy, krowie kupajdy i brzęk dzwonków to chyba najbardziej alpejskimotyw jaki  można sobie wyobrazić i nie ma w tym krzty przesady. Mućki z zaciekawieniem śledzą każdy nasz krok i spuszczają z oczu dopiero gdy zaczniemy się wspinać po jedynym większym podejściu całej pętli – bagatela 250 metrów :v

Podejście prowadzi do niewielkiej chatki Langalm. Człowiek przez moment nie tylko wzrokiem czuje, że jest w górach – takie minimum wysiłku jest dobre. Podchodząc pod Tre Cime możemy podziwiać w pełni pionowe 400-500 metrowe północne ściany! W ich cieniu, trochę z boku małe stawy z których swój początek bierze rzeka Rienz.

Chatka Langalm.
Tre Cime z bliska od strony północnej.

Powolny trawers zachodnich ścian Tre Cime otwiera przed nami widoki dotąd niedostępne, na pierwszym planie towarzyszy nam Monte Piana, w tle Croda Rosa a na samym horyzoncie Picco di Vallandro.

DSCF0887.jpg
Mighty mountains!

Finalne okrążenie Iglic nie jest trudne, ale długie. Nie jest jednak mozolne – piarżysko towarzyszy nam do końca pętli na parkingu pod Riffugio Auronzo. Nie śpiesząc się jednak pokonujemy ostatnie metry podziwiając jedną z najfajniejszych i być może najbardziej niedocenianych panoram Dolomitów: Cadini di Misurina+Sorapis+Monte Cristallo z jeziorami Misurina i Antorno  u stóp!

Jeziorka Antorno i Misurina otoczone masywami Sorapisu i Cristallo.
Ostatnie metry pętli, jak widać jest to trasa dla każdego.

W ten sposób też po 6 godzinach kończę pełne okrążenie choć szacowany czas przejścia to ok. 3 godziny… ale wiecie, aparat sam zdjęć nie zrobi ;). Z racji łatwego dojazdu jest to szlak naprawdę dla każdego, suma podejść nie przekracza 600 metrów co na 10 kilometrach naprawdę jest nikłą liczbą dlatego też ostatni nieprzekonani swych sił powinni przestać się obawiać. Tre Cime di Lavaredo to miejsce które musicie zobaczyć. WSZYSCY! 🙂

3 myśli na temat “Trekking wokół Tre Cime. Dla każdego!

  1. Widzisz, zgadzam się z tym, że jak się coś raz zobaczy i jest zajebiste to chcesz tam wracać. W sumie to nawet lubię takie spacerowe trasy – czyli jakoś widoków odwrotnie proporcjonalna do włożonego wysiłku ( w Beskidach jest odwrotnie, hehe). A tam wyżej nie da się gdzieś biwakować? Musi być super o zachodzie słońca.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.