Żary: zabytkowe miasto historii i legend. Zwiedzanie i atrakcje!

Żary to największe miasto polskiej części Łużyc i choć raczej nie mają ambicji by stawać na jednej półce z największymi atrakcjami zachodniej Polski to zdecydowanie mają czym się pochwalić i zaprawdę powiadam wam, warto spędzić tam kilka godzin. Siła miasta leży w zabytkach oraz niezwykle ciekawych, nierzadko zaskakujących historiach i legendach, które na przestrzeni stuleci nadawały mu charakteru. Zapraszam was na spacer śladem tych historii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żary to miasto, które potrafi zaskoczyć.

Niespełna dwie godziny jazdy samochodem z Wrocławia, solidny rzut beretem od granicy z Niemcami, za lasami… i kolejnymi lasami leżą niewielkie Żary. Chyba nie bez przesady można powiedzieć, że to stolica polskiej części Łużyc, historycznej, ale i wyraźnie geograficznie zarysowanej krainy wciśniętej miedzy Łabę a Kwisę i Bóbr. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żary to miasto, które potrafi zaintrygować..

Niemal 40-tysięczne miasto swe korzenie ma w łużyckim grodzie, o którym wspomina się już na początku XI wieku, w dawnych kronikach traktujących o przyłączeniu okolicznych ziem do Polski. Będąc jednak typową krainą graniczną, znając burzliwe losy naszego środkowoeuropejskiego fyrtla było wiadomo, że to dopiero początek wielu set lat ciągłej zmiany państwowej przynależności. Ziemie te były tak polskie, za Bolesława Chrobrego, Mieszka II jak i Piastów śląskich, w międzyczasie miały długi epizod brandenburski, był czas pod zwierzchnictwem korony Czeskiej, Węgierskiej, elektorów saskich czy w końcu Królestwa Prus czy Cesarstwa Niemieckiego. No niezły kocioł. Położona przy Trakcie solnym prężnie rozwijająca się osada na nadanie praw miejskich czekać musiała do roku 1260, kiedy to Albrecht Dewin lokował je na prawie magdeburskim. I choć sam akt niknie w pomrokach dziejów to przyjęło się, że rok ten rozpoczął kolejny intensywny rozwój w historii Żar. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zamek Dewinów-Bibersteinów choć przeszedł wiele to wciąż robi wrażenie.

Właścicielami miasta były znaczące śląskie i niemieckie rody: podwaliny pod rozwój dali Dewinowie, ich dzieło kontynuowali Packowie, ale to Bibersteinowie i Promnitzowie byli tymi, którzy sprawili, że Żary złapały wiatr w żagle i na przestrzeni kilku stuleci urosły do rangi miasta diablo silnego gospodarczo, politycznie ale i ciekawego kulturalnie. Każda z rodzin przyczyniła się do rozwoju Żar, dlatego też dla każdej znalazło się miejsce na miejskim herbie… a nie, czekaj. Dewinowie z jakiegoś powodu się nie załapali co w sumie jest dość zastanawiające skoro to oni tak jakby zapoczątkowali żarską miastowość. Chyba trochę kłopotliwa sytuacja.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Herb miasta.

Żeby nie było tak kolorowo, miasta nie omijały i nieszczęścia, wielokrotnie nawiedzały je zarazy, pożary, silnie przetoczyła się przezeń Wojna Trzydziestoletnia a i z II Wojny Światowej Żary nie wyszły bez szwanku, pierw doświadczając silnych nalotów alianckich a potem w 1945 przyjmując uderzenie Armii Czerwonej. Zniszczone w dużej mierze miasto w kolejnych latach zmierzyć musiało się z odbudową/przebudową tego co przetrwało, a przesiedleni do miasta mieszkańcy, przybyli nieraz z naprawdę daleka uczyli się żyć w nowym miejscu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fragment makiety miasta, do zobaczenia w Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego.

Dobra, pierwsza lekcja historii za nami, teraz czas na spacer by zobaczyć, jak Żary prezentują się dziś i jak we współczesnej tkance odnajdują się pozostałości czasów minionych. Od razu wam powiem, że miasto wielokrotnie nas zachwyciło, ale trafiliśmy też w miejscówki dużo mniej reprezentacyjne, zapomniane, takie które swój najlepszy czas dawno już mają za sobą. I choć niewątpliwie trzymam kciuki by udało się tym wszystkim zaniedbanym miejscom przywrócić blask to w tekście postaram skupić się na pozytywach i tym co warto w Żarach zobaczyć i odwiedzić.

ZAMEK DEWINÓW-BIBERSTEINÓW ORAZ PAŁAC PROMNITZÓW

Nie ma chyba w całym mieście miejsca bardziej przykuwającego uwagę niż ruiny imponującego wciąż kompleksu zamkowo-pałacowego. Średniowieczny w proweniencji zamek wespół z późniejszym pałacem przykuwają wzrok i mimo ogromu blizn intrygują.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kolaż tego co jest i tego co było.

Zacznijmy od początku i cofnijmy się do wieku XIII. Wtedy to Albrecht Dewin nie dość, że lokuje miasto to wznosi pierwszy murowany zamek. O jego rozbudowę zadbali kolejni włodarze miasta: rodzinie Packów zawdzięczamy m.in. wieżę, Bibersteinowie z kolei nadali renesansowego sznytu, ot choćby wzbogacili wystrój wnętrz a wewnętrzne krużganki okrasili sgraffitem, Promnitzowie natomiast owy renesans dopieścili, w późniejszym czasie nadając wieży barokowego charakteru. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zamek Dewinów-Bibersteinów od strony fosy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
2 lata temu wieża płonęła, dziś jej szczyt jest wyremontowany. Małymi kroczkami do przodu?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wieża choć w dużej mierze zrujnowana to imponująca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zamek Dewinów-Bibersteinów od strony fosy.

W pierwszej połowie XVIII wieku tuż obok zamku powstała potężna rezydencja Erdmanna Promnitza II, który do budowy zaprosił najznamienitszych architektów i budowniczych. Okazały barokowy pałac idealnie skomponował się ze starszą posiadłością tworząc razem naprawdę imponujący zespół. A skoro o zespole mowa, to warto wspomnieć, że przez lat kilka kapelmistrzem na dworze Erdmanna był nie kto inny jak Georg Philipp Telemann, no nie byle kto. O kompozytorze pamięta się tam do dziś, na Rynku znajdziecie jego ławeczkę a i co roku w wakacje w mieście miejsce ma choćby festiwal Telemannowski

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pałac Promnitzów, namiastka dawnego piękna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zamek Dewinów-Bibersteinów oraz pałac Promnitzów, namiastka dawnego piękna.

Czas prosperity zakończył się wraz z przeminięciem Promnitzów. Pod pruskim panowaniem zamek i pałac podobnie wiele im podobnych przemieniono w więzienie, za które służyły przeszło sto lat, przez jakiś czas mieściło się tam też muzeum. Tragiczne w skutkach były czasy II Wojny Światowej. Żary w 1944 roku znalazły się na celowniku aliantów, to m.in. w miejscowych zakładach produkowano części do myśliwca Focke Wulf 190. Nalot w kwietniu tamtego roku prócz zniszczenia części fabryk przyniósł i destrukcję dla sporego kawałka miasta, ucierpiał m.in. zamek, w gruzy obróciła się część centrum. Rok później przez dzisiejsze województwo lubuskie przetoczyła się nacierająca na Berlin Armia Czerwona

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pałac Promnitzów, namiastka dawnego piękna.

Miasto przez wiele lat podnosiło się z gruzów. Zamek i pałac do dziś nie w pełni zaleczyły rany. Budynki, częściowo zniszczone, przez krótki czas służyły nawet za siedzibę urzędu powiatowego, później przeszły szereg renowacji i remontów nieskutecznie szukając dla siebie drogi… Od lat stoją puste i ponownie wiszą nad nimi ciemne chmury. Czas pokaże czy ich los się odmieni. O tym, że jest co ratować można przekonać się oglądając choćby takie skany 3D.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nocą jest klimat jak z filmów grozy.

W budynku dawnej przypałacowej kuchni dziś funkcjonuje lokal „Piwiarnia zamkowa”, gdzie jak nazwa sama wskazuje można napić się piwa. Nie jest to miejsce z gwiazdkami Michelina, posiada za to klimat, namacalny wręcz, który od razu podpowie wam czy będziecie się tam dobrze czuć czy nie. Swoją drogą w mieście funkcjonowało niegdyś kilka browarów, budynki jednego z nich znajdują się tuż obok pałacu a na jednej ze ścian wciąż można zobaczyć dawny mural nawiązujący do browarniczych tradycji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Odnajdywanie poniemieckich pamiątek na ścianach to też ciekawy motyw spaceru po mieście.

Odnajdywanie poniemieckich pamiątek na ścianach w ogóle może być ciekawym motywem spaceru po mieście. Zapewniam, że śladów takich znaleźć można wiele. Ot choćby kamienica gdzie stary malowany niemiecki szyld piekarni sąsiaduje z całkiem nowymi płytami pcv… reklamującymi piekarnię dużo bardziej już współczesną. Choć w tym przypadku jedna i druga piekarnia należą już do pieśni przeszłości.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Mało nas do pieczenia chleba

PARK MIEJSKI

Po tym jak z każdej już strony i każdego kąta obejrzycie zabytkowe cegły obu wiekowych posiadłości warto przejść się na sąsiadujący z nimi park, oazę zieleni w centrum miasta. Dawne pałacowe ogrody powstałe za Bibersteinów i Promnitzów połączono z miejskim parkiem tworząc naprawdę fajne miejsce na krótszy bądź dłuższy odpoczynek. Mamy tam: pozostałości po Winnym Wzgórzu, ongiś w pełni pokrytym winoroślami, pawilon muzyczny z lat 20 XX wieku (zniszczony i odbudowany) w którym dawniej jak i dziś odbywają się koncerty plenerowe, jest plac zabaw dla dzieciaków.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Park Miejski w Żarach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Park Miejski w Żarach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Park Miejski w Żarach. Pawilon muzyczny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Park Miejski w Żarach. Winne wzgórze.

Wśród drzew skryty jest również kościółek pw. Św. Piotra i Pawła. Niewielka gotycka świątynia, wzniesiona została jeszcze za czasów pierwszych włodarzy miasta i najpewniej jest miejscem pochówku Ulricha Dewina. Ze skromną budowlą oraz otaczającym go cmentarzem wiąże się fragment legendy o Czarnym Rządcy, dworskim urzędniku, jegomościu o włosach czarnych niczym smoła, duszy mrocznej, roztaczającej wokół siebie aurę tajemniczości… Była to samotna persona o pełnej palecie przywar, za rodzinę były mu czarne koty. Gdy zmarł nikt nie śpieszył się z pochówkiem i dopiero na prośbę hrabiego Promnitza wyprawiono mu pogrzeb przy kościele Św. Piotra i Pawła właśnie. Rządca jednak ani myślał by spokojnie w ziemi spocząć i pierw ukazał się „żałobnikom” jako duch a następnie już po pochówku co noc miał szaleć w dzikim amoku niszcząc w okolicy co popadnie. Dlatego też na wszelki wypadek jego trumnę wykopano i przeniesiono daleko poza miasto, tak by nikomu wybitnie nie szkodził. Cóż według mnie powinien po prostu spotkać się z Łowcami Duchów i wiedziałby gdzie jego miejsce w szeregu, a tak, kto wie może i dziś po nocach w żarskich lasach grasuje?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościółek pw. Św. Piotra i Pawła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościółek pw. Św. Piotra i Pawła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościółek pw. Św. Piotra i Pawła. Koty Czarnego Rządcy do dziś stoją w oknie kamienicy gdzie mieszkał.

A to nie wszystko co w okolicach/na granicy parku znajdziecie, no ale już nie będę każdego miejsca po kolei opisywał, miejcie coś z odkrywania miasta 😉

RYNEK I RATUSZ

W alianckich nalotach mocno ucierpiał zabytkowy Ratusz, Rynek oraz odchodzące uliczki. Dziś odwiedzając główny plac miasta bez problemu da się powiedzieć, która pierzeja w 1944 roku najbardziej ucierpiała i po wojnie została zastąpiona blokami, a które kamienice przetrwały w dość dobrym stanie. Bo trzeba przyznać, że okalające Rynek kamienice – nawet z XVIII wieku – to całkiem miły dla oka sprint po zmieniających się modach w architekturze. Wiele budynków jest odrestaurowanych i zadbanych, są takie, którym zdecydowanie przydałby się lifting, a są i takie ich fragmenty, które sprawiają że wznosiłem oczy ku niebu i nie wierzyłem na co patrzę – nie szukając daleko: dawny „Hotel pod Złotą Gwiazdą” ze stylowym, pieczołowicie udekorowanym balkonem i nieczynna, upstrzona tandetnymi reklamami lodziarnia pod owym balkonem się znajdująca. Sama zresztą kamienica, mimo urokliwego balkonu znajduje się w stanie cokolwiek wątpliwym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rynek w Żarach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rynek w Żarach. Balkon dawnego „Hotelu pod Gwiazdą”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rynek w Żarach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rynek w Żarach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rynek w Żarach.

Dokładnie naprzeciwko na ławeczce przysiadł wspomniany wcześniej Georg Philipp Telemann. Przedstawiony został dość młodo, co nie powinno dziwić – podczas pobytu w mieście kompozytor nie miał jeszcze trzydziestki. Wykuta przez miejscowego artystę, Kazimierza Polaka postać gra na skrzypcach, co zgaduję może nawiązywać do jego inspiracji polską muzyką ludową, skrzypcową właśnie. Fajnie.

Ławeczka Telemanna.

Ławeczka Telemanna.

Zadzierając głowę do góry przy jednej z kamienic zobaczycie niewielki szyld, dyliżans ciągnięty przez cztery konie. To pamiątka po Poczcie Saksońskiej, ustanowionej w 1706 roku przez Augusta II Mocnego, łączącej Drezno z Warszawą. Jeden z przystanków znajdował się w Żarach, dokładnie naprzeciwko Ratusza.

Saksońska Poczta, szyld znajdziecie na Rynku, przy kamienicy nr 17.

A skoro jesteśmy przy Ratuszu. Jego historia sięga aż XIV wieku, choć z tamtego okresu nie zachowało się chyba nic. I cóż, piękny… to on był kiedyś. Nie zrozummy się źle, odrestaurowany budynek jest zadbany, renesansowy portal zachwyca, towarzysząca mu mozaika z 1929 roku również. Jednak to z pewnością dawny cień tego jak gmach prezentował się wiele lat wstecz, przed naprawdę WIELOMA przebudowami – ot choćby do XIX wieku przylegały doń domki budnicze z podcieniami. Teraz pomyślcie jak prezentują się takie na poznańskim Rynku i zestawcie je z obecną bryłą żarskiego Ratusza. No właśnie.

Vis a vis frontu Ratusza rozpoczyna się ulica Bolesława Chrobrego, miejski deptak, od lat wielce reprezentacyjna ulica pełna zabytkowych kamieniczek, ze sklepami na parterach (stare zdjęcia ponownie pokazują jak dużo bardziej subtelne i nie tak pstrokate były dawne reklamy). Wojna mocno namieszała w tkance ulicy, lecz muszę przyznać, że zachowała ona wiele uroku. Czytam jednak, że pandemia mocno wpłynęła na kondycję okolicznych firm i sklepów, trzymajcie się! Tam też mieści się hostel w którym nocowaliśmy oraz pizzeria (w tym samym budynku) w której się stołowaliśmy. I przecież, dopiero tam przypomniałem sobie, że Żary przez lata były miejscem w którym organizowano Przystanek Woodstock, a w głowie jakoś miałem festiwal umiejscowiony zupełnie gdzie indziej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Festiwalu już w mieście nie ma, ale muzycy grają nadal.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ulica Chrobrego, żarski deptak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ulica Chrobrego, żarski deptak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ulica Chrobrego, żarski deptak.

Po drugiej stronie Ratusza znajduje się studnia, niby niepozorna choć jak jej się przyjrzeć to zauważy się na niej gadzią postać. To bazyliszek, z którym związana jest legenda… której jeden wariant wydaje mi się BARDZO naciągany.  Otóż, wedle jednej wersji bajań o łużyckich bazyliszkach – które grasować miały w okolicy, zabijały miejscowych i pożerały trzodę – był sobie jeden taki gagatek, który uwielbiał przysiadać na żarskim Rynku, na tamtejszej studni. Stwór ten koniec końców miał zginąć z ręki Świętego Jerzego. I cóż tu się nie zgadza? Otóż chronologia: święty bowiem żył tysiąc przed założeniem miasta i tak jakoś nieszczególnie mógł chyba uśmiercić owego bazyliszka 😉 No w każdym razie na studni znajdziecie dziś miniaturkę skrzydlatego stwora. Ciekawostka ciekawa.

Żarski bazyliszek.

Będąc na Rynku ZDECYDOWANIE zróbcie krok w stronę ulicy Osadników Wojskowych i przystańcie naprzeciwko dwóch zjawiskowych kamienic, owszem sfatygowanych, ale to nieważne. Otóż sięgające korzeniami aż do renesansu od stuleci należały do rodzin aptekarskich m.in. do Ottona Langa, który w latach 20 XX wieku nadzorował remont, który nadał im dzisiejszy wygląd – wymyślne i zdobione portale czy okna zachwycają. A wewnątrz znajdziecie dziś m.in. restaurację „Lew”, ichni gzik z cukinią panierowaną migdałami to pychotka 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kamienice Ottona Langa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kamienice Ottona Langa.

MURY MIEJSKIE

Żarskie mury jakie są każdy widzi. Choć wiekowe jak samo miasto to wciąż w wielu miejscach imponujące, na kilka metrów wysokie i takoż grube. Ich początek wiąże się z uzyskaniem miejskich praw i zyskaniem szeregu przywilejów, w tym pozwolenia budowy murów właśnie. Można raczej bez obaw sparafrazować pewną myśl i wychodzi na to, że rodzina Dewinów zastała Żary z obwarowaniami drewnianymi a zostawiła z murowanymi. To jednak ich następcy rozbudowali kamienne mury, postawili baszty, umocnili najbardziej kluczowe miejsca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żary, mury obronne na ulicy Cichej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żary, mury obronne, baszta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żary, mury obronne.

Potężne mury służyły miastu do XVIII wieku. Nieużytkowane zaczęły lekko popadać ruinę a w stuleciu kolejnym poczęto je rozbierać, tak by samo miasto mogło się rozrastać. Sporo obwarowań zniknęło, ale i tak do dziś przetrwało całkiem niezły ich kawał. I zaprawdę, robią wrażenie. Najciekawiej prezentują się przy ulicy Cichej, gdzie znajdziecie odrestaurowany fragment z basztą oraz nieopodal placu Łużyckiego nad którym wznosi się wieża wartownicza, pozostałość po jednej z miejskich bram. Oj piękna jest.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wieża wartownicza Bramy Dolnej.

Znajdująca się nieopodal druga z ocalałych wież obronnych już w XVI wieku zmieniła swe zadania, stając się dzwonnicą dla żarskiej fary. W stanie, cóż dużo bardziej wskazującym na wiek jest dziś nieużytkowana czekając na lepszy czas i choć niedostępna do zwiedzania to potrafi zaskoczyć. Pracownicy miejscowego muzeum niedawno odkryli weń stuletni dzwon. Kto wie co jeszcze skrywa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dawna wieża wartownicza, później dzwonnica.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dawna wieża wartownicza, później dzwonnica. Stan wskazujący na wiek.

KOŚCIÓŁ PW. NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA

Zatrzymajmy się przy farze na dłuższą chwilę, najważniejsza w mieście świątynia to miejsce wybitnie ciekawe. Budowla to wyjątkowo stara, przyjęło się nazywać ją gotycką choć najsampierw istniał tam kościół romański, który dopiero później nadbudowano, rozbudowywano, rozbudowywano i… rozbudowywano aż w końcu nadano mu znany dziś wygląd. Relikty pierwszej świątyni zobaczyliśmy dzięki uprzejmości pań z Muzeum, cegły i portal mające 800 lat robią kolosalne wrażenie. Kościół mocno ucierpiał podczas nalotów 1944 roku i czekać musiał lat kilkadziesiąt na odbudowanie. Być może pałac czy zamek doczekają tego samego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Piękny choć surowy gotycki charakter budowli przytłacza, gwieździste sklepienia zachwycają a z oszczędnej formy wnętrz wybija się dobudowana w XVIII wieku przez Promnitzów barokowa kaplica grzebalna, dziś chrzcielnica. Bogata sztukateria, malowidła, widać że hrabia Erdmann był wielbicielem ówczesnej sztuki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gwieździste sklepienia zawsze robią na mnie wrażenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dawna kaplica Promnitzów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Relikty romańskiej świątyni.

Polecam jak zawsze przejść się wokół świątyni i przyjrzeć się jej murom, znajdującym się nich płytach nagrobnych, tablicach pamiątkowych – podróż w czasie nawet do XVI wieku gwarantowana.

MUZEUM POGRANICZA ŚLĄSKO-ŁUŻYCKIEGO

Tuż obok, w cieniu świątyni stoją dwa budynki, których wiek zdradzają gotyckie szczyty jednego z nich. To dawna nadintendentura, powstała zapewne w tym samym czasie co fara i przez lata służąca miejscowym superintendetom, takim protestanckim duchownym o poziom wyższym od pastorów. Również i ten budynek ucierpiał w czasie II Wojny Światowej. Udało się jednak przywrócić go do pionu a dziś mieści się tam Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego. Kameralne miejsce ludzi z pasją. Taka laurka na start 🙂

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Bo to naprawdę fajna placówka. Nadintendentura w wielu miejscach zachowała późnogotyckie rysy a sale wystawowe z toną najróżniejszych eksponatów zabiorą was w podróż po łużyckim pograniczu, skupiając się rzecz jasna na Żarach, miejscowym przemyśle czy choćby historii nieistniejącego już garnizonu. Świetnie na wyobraźnię działa makieta miasta z czasów kiedy w pełni było ono otoczone murami, czuć ten splendor zeń bijący.

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Osobna sala pozwala poznać… porcelanową twarz miasta. Okazuje się bowiem, że przez kilkadziesiąt lat Żary były porcelanowym potentatem (ok, potentatem były w latach 20 i 30 XX wieku) a miejscowa fabryka wywarzała produkt jakości tak wysokiej, że chętnie zaopatrywały się w niego hotele za oceanem czy też luksusowe statki pasażerskie. No trzeba przyznać, że kawał pięknej sztuki wyszedł z Żarów w świat.

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego

Cóż jest niezwykłego w tym muzeum? To, że wejście jest całkowicie darmowe a serducho i pasję czuć tam mocno 🙂 Muzeum zwiedzać można od wtorku do piątku w godz. 10.00 do 16.00, sobotę od 12.00 do 16.00 oraz w niedzielę od 14.00 do 18.00.

KAMIENICE, WILLE

Kiedy już wszystkie największe atrakcje będziecie mieć za sobą dajcie sobie dłuższą chwilę i przespacerujcie po mieście, tak spokojnie, powoli, zapewniam, że tak jak my traficie na kilka miejsc które was zainteresują.

Niepozorny budynek zwracający na siebie uwagę ilością odpadającego tynku okaże się jednym z najstarszych mieszkalnych w całym mieście. Spacerując kilkadziesiąt metrów dalej możecie odkryć, że nie tylko Moskwa ma swój Kreml. Okazały choć podniszczony budynek jeszcze do niedawna służył miejscowemu Liceum a dużo wcześniej partyjnym dygnitarzom. Kawał historii miasta, ale też przykłady no to, że okazała metryka nie gwarantuje opieki.

Jeden z najstarszych mieszkalnych budynków w mieście.

Żarski Kreml.

Grzebiąc w historii obecnej siedziby Biblioteki Publicznej dokopiecie się do dziejów Heinricha Neumanna, właściciela jednej z miejskich tkalni. Nieodległe Miejskie Przedszkole nr 2 im. Jana Brzechwy niespodziewanie doprowadzić was może do masońskiej loży „Pod Trzema Różami w Lesie” i dawnej willi doktora Ernsta Muellera

Budynek Przedszkola nr 2, dawniej willa doktora Ernsta Muellera.

Budynek Biblioteki Publicznej, dawniej willa Heinricha Neumanna.

Zjawiskowo ładnych budynków jest w mieście co nie miara, ba pewnie większości nie mieliśmy nawet szansy zobaczyć. Mimo to naprawdę zalecam poszwendanie się uliczkami większymi i mniejszymi, warto. Widząc wyremontowane secesyjne kamienice i kilkadziesiąt metrów dalej takie w stanie wskazującym na powolną drogę do ruiny życzę mieszkańcom by wszystko szło w dobrą stronę a miasto tylko zyskiwało kolorytu.

Żarskie kamienice.

Budynek CKZiU, Samochodówka, niegdyś Instytut Włókienniczy, absolutnie zjawiskowa architektura!

Żarskie kamienice.

Spacer zakończmy nieopodal kościoła Św. Barbary, niegdyś kościoła garnizonowego a najsampierw kościoła klasztornego Franciszkanów. Przyglądając się elewacji świątyni powinniście dostrzec element trochę osobliwy, wystającą z wieży głowę konia.  Związana z nią jest kolejna legenda i w sumie chętnie bym ją wam opowiedział, ale… tego nie zrobię. Akurat odkrywanie żarskich legend, już na miejscu sprawiło mi wiele frajdy i niech chociaż odkrycie kilku z nich zostanie przed wami.

Kościół Św. Barbary i głowa konia.

Żary okazały się diablo ciekawym miastem. Miały wszystko co uwielbiam: dużo zabytków, niebanalną historię, legendy, kawałek zieleni w którym można schować się przed nadmiarem miastowości, jest też gdzie zjeść (od burgerów, przez spaghetti z krewetkami po gzik). To też w końcu bardzo fajne miejsce startowe do  wypadów w inne miejsca województwa lubuskiego – ot choćby bliski do Żagania, Łęknicy z Geoparkiem Łuk Mużakowa czy w Bory Dolnośląskie. Małe a atrakcyjne, i choć jeszcze trochu można i należałoby poprawić to polecam wielce 🙂

4 myśli na temat “Żary: zabytkowe miasto historii i legend. Zwiedzanie i atrakcje!

  1. Musisz chyba solidnie się przygotowywać do takich wyjazdów. Wiesz konkretnie co chcesz zwiedzić, zobaczyć, sfotografować. Ja też staram się podróżować wcześniej zapoznawszy się z danym miastem, ale nieraz jest tyle rzeczy, że łatwo coś pominąć. Dopiero po powrocie okazuje się, że byłem tak blisko fajnych miejsc i przeoczyłem

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie tak! Nie zawsze wcześniej robię odpowiednie rozeznanie i potem na miejscu jest problem bo czasu ucieka a tu ciągle coś ciekawego się pojawia – tak mieliśmy teraz w Słupsku. Poznawaliśmy miasto z biegu, bez planu. Było fajnie, ale sporo zostało do odkrycia.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.