Macedonia: Św. Naum

Dość natrętni ‚kapitanowie’ małych ochrydzkich łodzi dzień w dzień namawiali na rejsy po jeziorze, „Why not today if tomorrow rain” i takie tam. Trzeciego dnia zdecydowaliśmy się, jednakże ku ich rozpaczy nie wybraliśmy żadnej z małych łajb którymi co najwyżej opłynęlibyśmy miasto. Nasz prom wypływał za to do klasztoru Św. Nauma, oddalonego od Ochrydy o 30 km , tuż przy granicy z Albanią. Oczekując wejścia na jeden z dwóch promów mogliśmy się przekonać jak czysta jest woda w jeziorze, przypominając sobie informacje, że to najstarszy akwen w Europie… a przez to na krańcach podświadomości pojawił się mały lęk: „A co jeśli gdzieś na 288 metrach, tuż przy dnie ukrywają się prehistoryczne stwory?” Taka mała paranoja 😉

Wypad do Sveti Nauma to obowiązkowy punkt pobyt w Ochrydzie. Wiadomka, Naum Ochrydzki to razem ze Św. Klemensem tacy Krzystofowie Jarzyna macedońskiego kościoła a klasztor do którego się wybieraliśmy był założony właśnie osobiście przez Nauma – tam też spoczął on po śmierci. Tak jednak jak wielu przewodników czy tubylców najważniejszym punktem wyprawy określa sam monastyr (co w sumie dla miejscowych nie jest dziwne, dla nich to głównie podróż duchowa) tak dla mnie ‚klu’ stanowił rejs po jeziorze i tona widoków, coś jakby wojaż po wielkim fjordzie spowitym chmurami.

dscf3567-kopiowanie

Z jednej strony strome zbocza jeziora…

wp_20160911_001

…w tle niknąca Ochryda…

dscf3566-kopiowanie

…gdzieś tam jedna w wielu letnich rezydencja nikogo innego jak samego niesławnego Josipa Tito. Swoją drogą

Jak tylko zbliżaliśmy się do ważniejszych miejsc na trasie nasz kapitan zaczynął różne opowiastki o danym miejscu, jednakowoż ze względu na przeważającą ilość holenderskich i norweskich pasażerów przemawiał w językach, które i tak nic nam nie mówiły. Wciąż za to przemawiały krajobrazy.

wp_20160911_015-kopia
Bay of Bones, zrekosntruowana osada sprzed kilku tysięcy lat – więcej o niej kiedy indziej 😉
dscf3577-kopiowanie
A brzegi jeziora takie piękne :3

Po około 90 minutach rejsu osiągamy nasz cel. Dziki tłum wysypuje się z promu, dwa razy tyle ludzi czeka by wrócić do Ochrydy. Jest przed południem, do dyspozycji człowiek ma ponad 3 godziny. Tyle w zupełności wystarczy by obskoczyć wszystkie atrakcje Nauma oraz okolic. Na początek gwiazda dnia: monastyr.

Macedończy do rangi sztuki wynieśli umiejętność stawiania fotogenicznych monastyrów, miejscówki wynajdują takie że nawet osoby nie wierzące, dla samych widoków pokiwają z uznaniem głową. Sveti Naum mieści się na niewielkim klifie, dziś w jego najbliższym sąsiedztwie znaleźć można nienachalny hotel jak i restaurację. Sam klasztor założony ponad tysiąc lat temu przez Nauma, (kilka wieków później kompleks mocno ucierpiał z rąk Turków, czego efektem była dość solidna przebudowa), stał się również miejscem jego pochówku – wedle miejscowych opowieści w grobowcu, przy pełnej ciszy można usłyszeć bicie jego serca :v Szczęściem nie mieliśmy takiej frajdy i w spokoju mogliśmy podziwiać monsatyr i jego okolice. Przyznam, że freskowane ściany (nawet jeśli same zdobienia nie pochodzą z 910 roku a z okolic XVIII wieku) robią na mnie lepsze wrażenia niż przełądowane ‚złote’ wnętrza wielu naszych świątyń.

W parku nieopodal swoje początki ma rzeka Czarny Drin i to jej źródło oraz położone wzdłuż niej kapliczki stanowią drugą największą atrakcję. Wzdłuż masakrycznie zielonych wód rzeki biegnie ścieżka dydaktyczna… na której niezwykle łatwo spotkać niespodziewanych gości – w pewnym sensie symbole Sveti Naum, pawie. Ptaki wędrują sobie pośród tłumu turystów jakby nigdy nic a co i rusz na można napotkać informację, by się ich strzec: jak dziabną to masz pecha!

Czarny Drin natomiast to dla mnie taka zagwozdka, bo na półnconym brzegu jeziora w Strudze płynie rzeka o takiej samej nazwie, o co chodzi? Niezależnie od tego, w Sveti Naumie można prócz pieszego spaceru wybrać opcję ‚widokową’ – krótki rejs łodzią. Nie skorzystaliśmy z racji tłumów niemożebnych, ale wydaje się to niezłą opcją.

Gdy do powrotnego promu pozostaje jeszcze chwila można udać się w trzy miesca:

  1. nad jezioro, gdzie mało kamienista plaża oferuje wiele leżaków na których można leniwie czekać na powrót. Oczywiście zawsze można spóbować kąpieli w jeziorze – najciekawszą opcją jest zmierzenie się z siłą i zimnem wpływającej do akwenu rzeki 🙂
  2. do grande knajpy – sądząc po zapachach było mega pysznie, co z tego skoro miejsc brak a czekać u wejścia nam się nie chciało.
  3. do sklepów z pamiątkami – choć to akurat najmniej ciekawa opcja, bo w większości można tam kupić ‚fajne rzeczy’ podobne do tych w Ochrydzie.

Tego też dnia pierwszy raz próbowaliśmy dostać się do Albanii. Bezskutecznie. Gdybyśmy mieli więcej czasu to metodą „z buta” dalibyśmy radę bo jak się okazuje by dojść do przejścia nie trzeba robić sporego kółka do drogi 501, tylko skrócić trasę i zbić na wspomniane 501dużo wcześniej ze ścieżki edukacyjnej wokół źródeł Drinu. Trzeba jednak mieć się na baczności by czasami nie skręcić lekko i wpaść na tereny należące do wojska – opłocone ziemie z wozami kapmingowymi i chatkami, pewnie prowizorycznymi barakami.

INFO PRZYDATNE BARDZIEJ:

Do Sveti Naum można dostać się lądem jak i wodą. My wybraliśmy tę drugą opcję. Codziennie z Ochrydzkiej przystani kursują dwa promy, których cena jest stała od kilku lat 10 euro w dwie strony. Na pokładzie (pomieścić mogą ponad 100 osób) można kupić piwko czy coś mocniejszego (jak Norwegowie którzy wykupili chyba cały barek :D). Z Ochrydy wyruszają o 10.00 a podróż powrotna zaczyna się koło 15.00 – cały rejs trwa około 90 minut.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.