Bory Dolnośląskie. Ścieżką w bok po lasach i wsiach pełnych historii.

Czy dziwnym jest, że mając pod ręką największy w Polsce zwarty kompleks leśny zamarzyło się nam by choć trochę poszwendać się po jego terenie? No dziwnym nie jest. Bory Dolnośląskie, bo o nich mowa to przeszło 1500 kilometrów kwadratowych kapitalnej leśnej krainy, która potrafi zaskoczyć na wiele różnych i często nieoczywistych sposobów: ot choćby Pustynią Kozłowską, której piaski rozsiane są w samym centrum lesistego morza. Choć pustynia chodziła nam po głowie (i w sumie niedaleko wylądowaliśmy) to jednak ruszyliśmy szlakiem zupełnie innym, takim który raczej nie znajduje się na pierwszych stronach przewodników. Na skraju fajowej przyrody, zakwitających wrzosów i wsi o historiach tak zaskakujących co interesujących odkrywaliśmy kolejny czarujący i spokojny kawałek Dolnego Śląska.

Czytaj dalej „Bory Dolnośląskie. Ścieżką w bok po lasach i wsiach pełnych historii.”

Iłowa, piękna i zaskakująca. Pałac oraz niezwykłe orientalne ogrody.

Ten pomysł pojawił się w naszych głowach trochę niespodziewanie, kiedy już w Żarach zaczęliśmy rozglądać się za opcjami awaryjnymi na wypadek deszczu. A tego jak się okazało nie brakowało. I dobrze, inaczej nigdy byśmy do Iłowej nie trafili. Miasto, o którym wcześniej nie słyszeliśmy i nie braliśmy go pod uwagę podczas planowania urlopu zaskoczyło wielce: pałacem, folwarcznymi zabudowaniami i pionierskimi jak na swoje czasy ogrodami orientalnymi sygnowanymi nazwiskiem Hochberg. Tak, z tych Hochbergów. Po kolei jednak.

Czytaj dalej „Iłowa, piękna i zaskakująca. Pałac oraz niezwykłe orientalne ogrody.”