Japonia: Yokosuka, okręt-muzeum „Mikasa” i rejs nie byle jaki

Wypad do Kamakury nie okazał się jedyną, zaplanowaną z wyprzedzeniem ucieczką ze stolicy Japonii. O ile jednak Kamakura znajduje się w czołówce pomysłów na jednodniowo/kilkugodzinne wycieczki z Tokio tak podróż do Yokosuki zaliczyć można do tych bardziej hermetycznych, które zainteresować mogą garstkę. No, ale kurczę, mieć możliwość zobaczyć na własne oczy legendarny okręt-muzeum „Mikasa” – liczący przeszło 120 lat, jedyny zachowany do dziś predrednot, flagowy okręt japońskiej floty z czasów zwycięskiej wojny z Rosją na początku XX-wieku! – i nie skorzystać z takiej okazji? Większość z was pewnie wzruszy ramionami, ale część , jak ja kiwnie głową: nie ma opcji, jedziemy! Czytaj dalej „Japonia: Yokosuka, okręt-muzeum „Mikasa” i rejs nie byle jaki”

Japonia: Kamakura – cudna, jednodniowa ucieczka z Tokio

Cześć, w dzisiejszych wojażach majówko-japońskich zabiorę was do jednej z popularniejszych podtokijskich miejscówek, idealnie nadającej się na jednodniowy wypad z japońskiej stolicy. Zapraszam do przepięknej Kamakury, gdzie świątyń wybitnych jest co nie miara a i przyroda całkiem urodziwą jest. Czytaj dalej „Japonia: Kamakura – cudna, jednodniowa ucieczka z Tokio”

Tokio: pierwsze kroki – świątynia Zojo-ji, ogrody Hama-rikyu. I nie tylko

Czołem! Moi mili, po uporaniu się z organizacyjnym wpisem okołopraktycznym wielka pora rozpocząć faktyczną łazęgę po Japonii. Zaczniemy tam gdzie i większość podróżujących do Kraju Kwitnącej Wiśni zaczyna, w stolicy, Tokio, mieście, diablo intrygującym, ale i wymagającym. Zapraszam na pierwszy rozdział tokijskiego łazikowania. Czytaj dalej „Tokio: pierwsze kroki – świątynia Zojo-ji, ogrody Hama-rikyu. I nie tylko”

Japonia: przed wyruszeniem w drogę należy zebrać… informacje [Wpis trochę praktyczny]

Moi mili, mamy to! Niemal pół roku po rozpoczęciu 3 tygodniowej japońskiej przygody zaczynamy w końcu seeeeerię tekstów o spełnianiu tego marzenia z młodości. Na początek temat, którego raczej zbyt często nie ruszałem czyli praktyczne przygotowanie przed ekskursją. Tu chcąc nie chcąc lot na drugi koniec świata wymaga by się przed podróżą troszkę ogarnąć, tak by potem nie wznosić oczu ku niebu, kiedy na tokijskich ulicach zaskoczy nas coś na co można było być gotowym.

Czytaj dalej „Japonia: przed wyruszeniem w drogę należy zebrać… informacje [Wpis trochę praktyczny]”

Zachodniopomorskie: Stargard – ceglany i gotycki zawrót głowy

Cześć! Pora na zakończenie naszej krótkiej podróży po zachodniopomorskich miastach i nie ma chyba na to lepszego miejsca niż Stargard (Szczecinianie się pewnie nie zgodzą więc na swoje usprawiedliwienie dodam, że samą stolicę województwa z przyjemnością kiedyś opiszę, tyle tylko, że jeszcze nie teraz – półdniowa znajomość z takim kolosem to zdecydowanie za mało ;)) – jedno z najstarszych miast regionu, otoczone najciekawszymi i najbardziej różnorodnymi fortyfikacjami, pełne gotyckich pereł uznawanych za najpiękniejsze na caluśkim Pomorzu. Zapraszam! Czytaj dalej „Zachodniopomorskie: Stargard – ceglany i gotycki zawrót głowy”

Kostrzyn nad Odrą: Twierdza i spacer po (Starym) Mieście duchów

Cześć! Robimy małą przerwę w naszej ekspresowej podróży po województwie zachodniopomorskim i po sąsiedzku w lubuskim odwiedzamy jedno z najbardziej niezwykłych, dojmujących i sugestywnych miejsc naznaczonych piętnem II Wojny Światowej. Zapraszam was do Twierdzy i ruin Starego Miasta w Kostrzynie nad Odrą, zapraszam do miasta duchów. Czytaj dalej „Kostrzyn nad Odrą: Twierdza i spacer po (Starym) Mieście duchów”

Zachodniopomorskie: Chojna gotykiem hojnie obdarowana

Cześć! Kontynuując naszą krótką, sierpniową eskapadę po Pomorzu Zachodnim (i przyległościach) zapraszam was do Chojny, miasta zdawałoby się podobnego do dopiero co odwiedzonego Gryfina, zniszczonego podczas II Wojny Światowej, okaleczonego w 1945 roku i w powojennych latach starającego się znaleźć drogę dla siebie jak i historycznej tkanki, przez stulecia kształtującej miejską tożsamość. Ponownie spotkamy się z imponującymi średniowiecznymi fortyfikacjami, ale i gotyckimi delicjami, straszliwie okaleczonymi w 1945 roku a jednak odbudowanymi, dziś zachwycającymi i przyciągającymi wszelkiej maści architektonicznych entuzjastów. Będzie też miejsce dla cudów przyrodniczych, monumentalnych i jeśli wierzyć ekspertom nie mających sobie równych w całym kraju. Czytaj dalej „Zachodniopomorskie: Chojna gotykiem hojnie obdarowana”

Zachodniopomorskie: Gryfino i Krzywy Las

Czołem! Po załatwieniu kilku zaległości wracamy do mniej więcej teraźniejszości i obieramy azymut na Pomorze Zachodnie, gdzie w sierpniu korzystając z tygodniowej łaski kapryśnej pogody, z wakacyjnym biletem tygodniowym w ręce ruszyłem śladem ceglanego gotyku, średniowiecznych fortyfikacji, świątyń nie byle jakich, sklepień niecodziennych, renesansowych rodzynków, przepysznych piw bezalkoholowych, fishbrotschena czy wyginających śmiało ciało drzew. Zapraszam do przystanku pierwszego, Gryfina. I drugiego od razu też, parę kilometrów dalej, w Nowym Czarnowie gdzie las krzywy jest niesamowicie. Czytaj dalej „Zachodniopomorskie: Gryfino i Krzywy Las”

Győr – barokowy zawrót głowy

Cześć! Kontynuujemy misję stawiania „kropek nad I” w rozpoczętych już dawno cyklach i po Anglii ad. 2024 i Górnych Łużycach ad. 2023 przyszedł czas na zakończenie spraw z Węgierską ekskursją tegoż samego roku. Zabieram was do Győr, miasta, które było wówczas moją bazą wypadową do poznawania północno-zachodnich Węgier, miasta, które swoją barokową Starówką i kapitalnym położeniem na styku trzech rzek zrobiło na mnie przeogromne wrażenie. Taa, tak przeogromne, że przez 2 lata nie zdążyłeś wysmażyć tekstu? No niestety, zdarza się i tak. Czytaj dalej „Győr – barokowy zawrót głowy”

Port Sunlight – osiedle robotnicze jak z bajki

Cześć! Idąc za ciosem mam dla was kolejny z tekstów „odnalezionych w szufladzie”. Tym razem kończymy zeszłoroczną majówkę i wracamy do Anglii by na wschodnim brzegu rzeki Mersey odkryć jedno z najbardziej urokliwych miejsc okolic Liverpoolu. Piękne, architektonicznie olśniewające, pośród zieleni i z ciekawą historią w tle. Zapraszam do Port Sunlight. Czytaj dalej „Port Sunlight – osiedle robotnicze jak z bajki”